Chińska agencja ochrony środowiska bije na alarm. Bo woda w jednym z największych zbiorników, z którego Pekin bierze wodę pitną, jest tak zatruta, że nie nadaje się nawet do podlewania kwiatków. Milionom mieszkańców chińskiej stolicy grozi epidemia!
Raport rządowy obnaża prawdziwe zagrożenie. Z 16 naturalnych jezior wokół Pekinu połowa jest tak zatruta, że rośliny w otaczających je parkach wymierają. A sztuczne zbiorniki są albo suche, albo pełne ścieków. Jedynie woda z czterech zbiorników nadaje się do picia. A to nie wystarczy dla wszystkich pekińczyków.
A to tylko krok od epidemii. Bo przecież mieszkańcy nie słuchają się władz i dalej czerpią kranówkę. Nie przejmują się ostrzeżeniami, bo przecież oni zawsze pili wodę prosto z kranu. Dlatego nie boją się epidemii cholery, którą straszą ich ekolodzy.
Władze starają się zrobić wszystko, by doprowadzić wodę do picia do normalnego stanu. Na razie grożą surowymi karami dla wszystkich, którzy będą wpuszczać ścieki do zbiorników.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|