Nie udało się to Mongołom, ale turystom z Zachodu mogłoby się udać. Bo tłumy przyjezdnych niszczą Wielki Chiński Mur, robiąc na nim, co im się żywnie podoba. Wydrapują głupawe napisy, jeżdżą rowerami albo robią sobie dyskoteki. Od teraz to zabronione.
Chińczycy boją się, że symbol Chin, jedyna budowla widziana z kosmosu, zostanie zniszczona przez hordy turystów. Dlatego od 1 grudnia wprowadzono przepisy, które surowo zabraniają wypisywania czegokolwiek na Murze czy zabierania jego części na pamiątkę. Na Wielkim Murze już nie będzie można także jeździć, wywieszać towaru do sprzedania na ścianach. Koniec także ze ślubami, imprezami i dyskotekami.
Za złamanie nowego prawa chroniącego zabytki kultury, grożą mandaty do ok. 20 tys. złotych dla osób i 200 tysięcy - dla firm. Jedno z przedsiębiorstw już zostało ukarane. Hongji Landbridge Investment Development Inc., firma konstrukcyjna z północnych Chin, wczoraj zapłaciła maksymalną karę za notoryczne niszczenie Muru.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|