Uszkodzone lub puste karty do głosowania będą przeliczone jeszcze raz. Bo Silvio Berlusconi wciąż nie daje za wygraną. Twierdzi, że lewicowa koalicja wygrała przez wyborcze sztuczki, a nie dzięki głosom większości. Dlatego komisja parlamentarna uznała, że trzeba jeszcze raz sprawdzić 700 tysięcy głosów.
Zresztą przeliczenia głosów domagało się wiele organizacji walczących o czystość życia politycznego. Chcą, by nikt nie mógł powiedzieć, że to nie wyborcy przy urnach decydują o składzie Senatu.
Po wyborach lewicowa koalicja ma w Senacie jednego parlamentarzystę więcej. Jeśli więc okaże się, że oskarżenia Berlusconiego są prawdziwe, to będzie to wielki powrót byłego premiera do polityki.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
