Silvio Berlusconi, gwiazda włoskiej polityki, znów może rozdawać karty. Parlament zadecydował, że trzeba przeliczyć aż 700 tysięcy głosów z ostatnich wyborów. Partia lidera lewicy Romano Prodiego może stracić większość w Senacie.
Uszkodzone lub puste karty do głosowania będą przeliczone jeszcze raz. Bo Silvio Berlusconi wciąż nie daje za wygraną. Twierdzi, że lewicowa koalicja wygrała przez wyborcze sztuczki, a nie dzięki głosom większości. Dlatego komisja parlamentarna uznała, że trzeba jeszcze raz sprawdzić 700 tysięcy głosów.
Zresztą przeliczenia głosów domagało się wiele organizacji walczących o czystość życia politycznego. Chcą, by nikt nie mógł powiedzieć, że to nie wyborcy przy urnach decydują o składzie Senatu.
Po wyborach lewicowa koalicja ma w Senacie jednego parlamentarzystę więcej. Jeśli więc okaże się, że oskarżenia Berlusconiego są prawdziwe, to będzie to wielki powrót byłego premiera do polityki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|