Scotland Yard nie ma żadnych złudzeń. Od dzisiaj sprawę śmierci Litwinienki traktuje jako morderstwo. Dochodzenie ruszyło jednym torem. Na bok poszły wszystkie warianty o wypadku i śmiertelnym zatruciu.
Byłego rosyjskiego agenta zamordowano - twierdzą śledczy. Kto? Tu policjanci nabierają wody w usta. Bo nie chcą, jeszcze bez dowodów, rzucać oskarżeń. W tej sprawie trzeba zachować daleko idącą ostrożność. Wiele śladów prowadzi do władz, w tym także kierownictwa wywiadu.
A śladów morderstwa jest coraz więcej. Dziś w brytyjskiej ambasadzie w Moskwie wykryto ślady polonu, czyli trucizny, którą zabito Litwinienkę. Na szczęście nie w stężeniu, które mogłoby kogoś zabić. Teraz brytyjscy śledczy, którzy w stolicy Rosji sprawdzają związki Moskwy z zabójstwem, muszą wyjaśnić, skąd wzięła się trucizna w ambasadzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|