Dziennik Gazeta Prawana logo

Przewrót uśmiercił turystykę na Fidżi

12 października 2007, 14:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Raj zmienia się w piekło. Przewrót wojskowy na Fidżi uśmiercił już turystykę - główne źródło dochodów tego kraju.

Piasek, palmy, muzyczka. Raj na ziemi. Jeden z najlepszych dla turystów. Ale już nie teraz. Kilka dni po wybuchu przewrotu wojskowego wielkie i luksusowe hotele w tym kraju świecą pustkami.

Na początku tego tygodnia wojsko rozbroiło policję, usunęło parlamentarzystów, a wczoraj - wiceprezydenta Ratu Joni Madraiwiwi. Ulice patroluje armia. Komandor Frank Bainimarama, dowodzący przewrotem, sam mianował siebie prezydentem, zaś na premiera wybrał marionetkę - lekarza wojskowego, bez doświadczenia politycznego.

Pucz skrytykowały inne kraje. USA zażądały, by do władzy powrócili demokratycznie wybrani politycy. Wojenne okręty Australii są gotowe, by - w razie potrzeby - pomóc obywatelom tego kraju na wyspie.

To już czwarty przewrót wojskowy na Fidżi od lat 70. Wtedy to Wielka Brytania wycofała się ze swojej kolonii, a kraj odzyskał niezależność.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj