Dziennik Gazeta Prawana logo

Wpadki głów państw

12 października 2007, 14:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przywódcy państw też ludzie. I mają prawo do pomyłek. Tyle że ich gafy od razu są wychwytywane przez kamery i mikrofony. A błędy nie omijają nawet najpotężniejszych na świecie.

Gdy na mównicę wychodzi prezydent George Bush - od razu wiadomo, że może stać się coś śmiesznego. A to wita króla Hiszpanii jako prezydenta, a to nie wie, którego stanu jego brat jest gubernatorem i myli Teksas z Florydą. Mało tego, kiedyś pomachał niewidomemu muzykowi Steve Wonderowi. I wściekł się, że piosenkarz mu nie pomachał z powrotem.

Borys Jelcyn, poprzedni prezydent Rosji, nie ustępował Bushowi w gafach. Kiedyś jego samolot wylądował na lotnisku w Irlandii. Gdy pojawiły się władze kraju, by przywitać niespodziewanego gościa, okazało się, że to nie żadne odwiedziny. Tylko Jelcyn przesadził z alkoholem i na kacu nie mógł wytrzymać huku silników. A do historii przejdzie jego dyrygowanie orkiestrą podczas wizyty w Niemczech. Wygląd i kolor jego twarzy dowodził, że także wtedy był "pod wpływem".

Obecny prezydent Rosji Władimir Putin znany jest tylko z kiepskich żartów. Gdy podczas konferencji prasowej dziennikarze zaczęli mu zadawać niewygodne pytania, odpowiedział: "Już po was jadą z Łubianki" (czyli z siedziby służb specjalnych). Gratulował także premierowi Izraela Ehudowi Olmertowi skandalu w Izraelu, gdzie prezydent Mosze Kacaw jest podejrzewany o molestowanie 10 kobiet. Putin powiedział: "Zuch ten wasz prezydent, 10 dał radę".

Ale nie ma się co śmiać z zagranicy. Bo nasi przywódcy także dają plamę. Już nie wspominamy bolących goleni prezydenta Kwaśniewskiego, czy jego owijania się w flagę i wchodzenie przez bagażnik do samochodu. Słynna też stała się sukienka premierowej Millerowej, która na przywitanie japońskiej pary cesarskiej założyła różową kreację z napisem "sexy, pink, love, romance".

Nasze nowe władze też potrafią zaskoczyć. Limuzyna prezydencka Lecha Kaczyńskiego miała odwrotnie założone flagi. I wyglądało na to, że jedzie książę Monako. A gdy do Warszawy przyjechała rosyjska delegacja, powitały ją flagi Czech. Do historii przeszło też słynne "Spieprzaj dziadu", wygłoszone przez Lecha Kaczyńskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj