Iracki wiceprezydent chciałby widzieć w swoim kraju więcej amerykańskich żołnierzy. Twierdzi, że tylko wojska z USA mogą powstrzymać rzeź na ulicach Bagdadu.
Wiceprezydent Iraku, sunnita Tariq al-Hashimi, w wywiadzie dla CNN-u tłumaczył, że jeśli nie będzie więcej Amerykanów, to rosnące napięcie może jeszcze bardziej skomplikować sytuację w Iraku. "Nasza armia jest słabo wyszkolona, niekompetentna, a wielu żołnierzy jest skorumpowanych" - przekonuje al-Hashimi.
Innego zdania jest doradca bezpieczeństwa narodowego. Uważa, że nie będzie spokoju na ulicach Bagdadu, dopóki będą się na nich pokazywać Amerykanie.
Waszyngton poważnie rozważa wysłanie kolejnego kontyngentu wojsk. Według CNN, minimalnie 20 tysięcy, ale na krótki czas. Demokraci mieliby się na to zgodzić, ale pod warunkiem, że wojska zaczęto by wycofywać już w 2008 roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|