Dziennik Gazeta Prawana logo

Buddyjscy mnisi z Shaolin chałturzą w Sydney

12 października 2007, 15:07
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Fruwający mnisi" z klasztoru Shaolin jeżdżą po całym świecie, prezentując swoją wersję legendy mistrzów kung-fu. Ich cyrkowo-taneczne popisy stały się jednym z najlepszych towarów eksportowych chińskiej kultury. Ale ściągają też na nich zarzuty o zaprzedanie się komercji.

Mnisi z Shaolin są coraz bardziej krytykowani za komercję. Oburzenie "ortodoksów kung-fu" wzbudziła ostatnio zapowiedź telewizyjnego show w stylu "reality", w którym uczestnicy z całego świata mają rywalizować o tytuł mistrza Shaolin. Niedawno okazało się też, że przełożony klasztoru, kultywującego ascezę, nie gardzi dobrami doczesnymi i porusza się luksusową limuzyną za 125 tysięcy dolarów.

Buddyjski klasztor Shaolin założono półtora tysiąca lat temu w środkowochińskiej prowincji Henan. Stał się sławny dzięki umiejętnemu połączeniu buddyjskich technik medytacyjnych z ludową chińską tradycją walk "otwartej pięści" - kung-fu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj