Przepadły jak kamień w wodę. Ani policja, ani władze Kościoła nie wiedzą, gdzie podziało się 55 mniszek. Sprawa jest poważna, bo doprowadziły swój zakon do skraju bankructwa. Teraz wolą nie pokazywać się zwierzchnikom.
Święty Synod prawosławnego Kościoła Grecji szuka mniszek z zakonu św. Cyryla i Julity w mieście Siderokastro w północno-wschodniej Grecji.
Zakonnice uciekły z klasztoru, bo przez ich nieudane interesy zakon stanął na progu bankructwa. Mniszki kupiły maszyny do szycia warte prawie 250 tysięcy euro. Chciały szyć ubrania, ale biznes nie wypalił. Sprzedaż szła fatalnie. W ten sposób przez kilka lat klasztor musiał dopłacać do tego interesu. Teraz zadłużenie przekracza aż 600 tysięcy euro.
Siostry ukrywają się przed władzami Kościoła. Nie odbierają telefonów, nie przyjmują żadnych pism. Z biskupem kontaktują się tylko przez prawnika.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|