Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzy dni wisiał na drzewie głową w dół

12 października 2007, 16:03
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Aż trzy dni wisząc głowa w dół, zaplątany we własny sprzęt spędził pewien Włoch-paralotniarz. Wszystko przez silny podmuch wiatru, który rzucił go na drzewo. Na pomoc czekał długo...
47-letni Włoch Antonio Montagno nie miał szczęścia. Ledwo wystartował ze wzniesienia nieopodal Florencji, a już zakończył swój lot. Porywisty podmuch wiatru zepchnął go w korony drzew. Szczęście w nieszczęściu, że podczas przymusowego lądowania nic mu się nie stało. Nie mógł się jednak ruszyć, bo zaplątał się w swoja paralotnię i to wisząc głowa w dół.

Start i upadek pechowca na szczęście widział jego przyjaciel. Natychmiast zaalarmował on ratowników. Mimo fatalnej pogody do poszukiwań ruszyli strażacy, członkowie obrony cywilnej i ochotnicy. Jednak dopiero po trzech dniach ze śmigłowca wypatrzyła go załoga straży pożarnej.

Włoch wisiał na wysokości około 10 metrów, całkowicie owinięty płachtą paralotni. Był zziębnięty, wyczerpany i odwodniony. Teraz dochodzi do siebie w szpitalu.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj