Rozżalony po kłótni z żoną Amerykanin postanowił rozerwać się w nietypowy sposób. Wybrał się na przejażdżkę, ale swoim autem wjechał do centrum handlowego. Na szczęście nikt nie ucierpiał - poza policjantami, których pobił przy próbie zatrzymania
Nie wiadomo, co dokładnie spowodowało, że rozżalony mąż postanowił pojeździć sobie po centrum handlowym. Udało mu się wjechać do środka bez większego
problemu - auto staranowało drzwi i bez przeszkód poruszało się po chodnikach galerii handlowych. Nikt nie próbował nawet go zatrzymać. Na szczęście sklep był już nieczynny. Dlatego nikomu
nic się nie stało.
Dopiero gdy znudziło mu się oglądanie wystaw, wyjechał drugim wejściem na parking. Tam czekali już na niego policjanci. Krewki mężczyzna nie dawał jednak za wygraną. Gdy jeden z policjantów próbował założyć mu kajdanki, wyrwał się i zaczął okładać stróżów prawa pięściami.
Szaleńca udało się obezwładnić dopiero po użyciu gazu łzawiącego.
Dopiero gdy znudziło mu się oglądanie wystaw, wyjechał drugim wejściem na parking. Tam czekali już na niego policjanci. Krewki mężczyzna nie dawał jednak za wygraną. Gdy jeden z policjantów próbował założyć mu kajdanki, wyrwał się i zaczął okładać stróżów prawa pięściami.
Szaleńca udało się obezwładnić dopiero po użyciu gazu łzawiącego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|