"Konieczne jest unowocześnienie uzbrojenia spadochroniarzy i poważne dofinansowanie desantu" - powiedział Sierdukow w wywiadzie dla agencji RIA Nowosti. Jego słowa sprecyzował dowódca komandosów generał Aleksandr Kołmakow - jeśli od żołnierzy tej formacji wymaga się wygrywania wojen, muszą mieć dostęp do najbardziej wyrafinowanej techniki wojskowej: jeździć najnowocześniejszymi transporterami opancerzonymi, strzelać z nowczesnych karabinów, latać nowymi samolotami, dysponować niezawodnymi środkami łączności i systemami dowodzenia.

Zapowiedzi ministra obrony i generała Kołmakowa to również sygnał dla Zachodu. Rosja - podobnie zresztą jak NATO - reformę armii zaczyna od unowocześnienia wojsk, które tradycyjnie są uznawane za "korpus ekspedycyjny" - wyspecjalizowany w prowadzeniu wojen poza granicami kraju. Moskwa zdaje sobie sprawę, że to poważny atut w grze o wpływy na świecie.

"Ludzie na Kremlu doskonale wiedzą, że aby nadal liczyć się na Kaukazie, czy w grze o kontrolę nad zasobami energetycznymi rejonu Morza Kaspijskiego, muszą mieć do dyspozycji nowoczesne wojska powietrznodesantowe" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Alex Marshall, specjalista do spraw Rosji z Brytyjskiej Akademii Obrony.