Tak strasznych scen mieszkańcy Seulu nie widzieli już dawno. Policjanci próbowali ugasić płonącego żywym ogniem mężczyznę. Niestety - na ratunek było za późno. Mężczyzna zmarł w straszliwych męczarniach. Wszystko w proteście przeciwko USA.
W stolicy Korei Południowej kończą się właśnie rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi na temat wprowadzenia porozumienia o wolnym handlu.
Dokładne przyczyny dramatycznego kroku Koreańczyka nie są jeszcze znane. Policja jest jednak niemal pewna, że podpalił się w proteście przeciwko koreańsko-amerykańskiemu porozumieniu. Według miejscowej prasy, mężczyzna krzyczał "Stop porozumieniu o wolnym handlu!". W chwilę później oblał się benzyną i podłożył ogień.
Wiadomo już, że miał on 56 lat i był kierowcą taksówki. Był też członkiem koreańskiej federacji związków zawodowych taksówkarzy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|