Marina Litwinienko chce, by fundacja nie tylko dochodziła, kto i dlaczego zabił jej męża. Chce też, by organizacja pomagała każdemu, kto znajdzie się na celowniku Rosjan. Na ratunek mogą też liczyć przypadkowi ludzie, którzy doznali krzywdy od rosyjskich zamachowców. Przykładu nie trzeba szukać daleko - polonem, którym zabito Litwinienkę, mogły się zatruć tysiące innych osób.
Aleksander Litwinienko był agentem tajnych rosyjskich służb. Uciekł do Anglii przed gniewem Kremla. W listopadzie ubiegłego roku ktoś otruł go polonem. Wdowa i przyjaciele oskarżają o to morderstwo Moskwę.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
