Życie emeryta czasami jest bardzo nudne. Gdy rodzina rozjechała się po kraju, a w domu nie ma do kogo otworzyć ust, trzeba sobie jakoś radzić. Tak jak 62-letnia Rosjanka, której nikt nie odwiedzał. Emerytka wpadła na pomysł, jak zaprosić gości - zadzwoniła na milicję, informując o... podłożonej bombie.
Rosjance - jak sama twierdzi - bardzo nudziło się samej w domu. Dlatego właśnie postanowiła zadzwonić na moskiewską milicję z informacją o podłożeniu bomby na strychu jednego z domów. Już w kilka minut całą ulicę zablokowali stróże prawa, a we wskazanym przez emerytkę miejscu pojawili się saperzy.
Milicja przez kilka godzin przeszukiwała cały dom. Bomby szukał nawet specjalnie wyszkolony do tego pies. Niczego jednak nie znaleźli. Po szybkim śledztwie moskiewska milicja znalazła "telefoniczną terrorystkę". Teraz starsza pani trafi pod sąd. Za fałszywy alarm bombowy grożą jej trzy lata odsiadki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|