Malezyjski sędzia nie mógł uwierzyć własnym oczom, gdy czytał akt oskarżenia. Prokurator oskarżał w nim pewnego policjanta o łapówki. Domagał się też aresztu dla podejrzanego. Był tylko jeden problem... ten człowiek nie żył od dwóch lat.
"Martwego nie da się przesłuchać" - warknęła sędzia Noradidah Ahmad i kazała prokuratorom zabierać akt oskarżenia z sądu. Co prawda, ci próbowali się tłumaczyć, że oskarżają jeszcze jednego policjanta i tamten jest całkowicie żywy. Ale sędzia nie chciała ich słuchać. Uznała, że już wystarczająco się ośmieszyli.
Bo mogłaby ona zrozumieć błąd, gdyby oskarżony zmarł kilka dni przed procesem, a nie parę lat temu. A widownia oglądająca proces miała pewnie przed oczami skecz Monty Pythona, gdzie adwokaci wezwali na świadka nieżyjącego pana Bartletta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|