"Uwielbiam piękno i, jak pani widzi, nie mam obaw siedzieć z panią w centrum miasta. Bo wokół nas jest piękny ogród" - tak dziennikarce CNN mówi Hussein al-Tahan, gubernator Bagdadu. "Piękno natury sprzyja spokojowi" - tłumaczy.
Według gubernatora, im więcej parków powstanie, tym lepiej dla obywateli Iraku. Bo w strefie wojny świeże kwiaty i nowa farba są przyjmowane niemal jak zbawienie. "Zamiast podkładać bomby, układamy kwiaty i wszyscy czują się lepiej" - mówią mieszkańcy.
Na utrzymanie miejskiej zieleni idą miliony dolarów. Dzięki temu ogrody Bagdadu pięknie zakwitły. Nawet ściany chroniące przed bombami zamachowców pokrywa się obrazami, by choć trochę zmienić wygląd ponurego miasta.
Jednak praca nad wyglądem Bagdadu jest słono opłacana ludzką krwią. Od kul i bomb zamachowców zginęło już ponad 300 ogrodników. Wykonują oni jedną z najniebezpieczniejszych prac w Iraku.