Putin robi wszystko, co może, byle tylko ubłagać Amerykanów o zgodę na budowę tego tunelu. Wmawia im, że dzięki niemu rozwinie się rosyjski Daleki Wschód, bo przy wylocie z tunelu powstaną miasta, sklepy i kafejki. Do tego amerykańscy turyści będą mogli zwiedzać Syberię.
Waszyngton jednak jest sceptyczny. Po pierwsze, tunel w lodowatym oceanie, gdzie podłoże jest niestabilne, to duży problem konstrukcyjny. Druga sprawa, że tunel mogą zaatakować terroryści. Po trzecie - Amerykanie boją się hordy nielegalnych imigrantów, którzy pewnie już czekają na Syberii, by poznać amerykański raj.
Zresztą po stronie rosyjskiej też jest kilka drobnych szczegółów, które mogą inwestycję rozłożyć, np. fakt, że najbliższe drogi dojazdowe są odległe od przyszłego wylotu tunelu o... 1000 kilometrów.
To nie pierwszy pomysł połączenia Rosji ze USA. Początkowo kraje miał łączyć gigantyczny most. Jednak nigdy nie udawało się znaleźć na niego pieniędzy. W 1998 rozważano budowę tunelu. Jednak podmorskie trzęsienia ziemi zniechęciły inwestorów. Teraz pomysł połączenia dwóch mocarstw wraca.