Rodzicom chłopca przez myśl by nie przyszło, jacy "goście" zamieszkali w uchu chłopca. Sześciolatek mówił tylko, że słyszy jakby "kruszone płatki śniadaniowe" i trochę boli go ucho. W końcu, po dwóch tygodniach, zdecydowali się na wizytę u lekarza. Po wyjściu z gabinetu lekarskiego chłopiec z dumą oświadczył: "Chodziły sobie po moich bębenkach".

Pająk, który przeżył, trafił do słoika. Chłopiec zabierze go do szkoły, by pochwalić się kolegom i koleżankom, jak został człowiekiem-pająkiem.