Australijscy staruszkowie grożą rządowi, że jeśli państwo nie pozwoli im kupować lekarstw, którymi mogą się zabić, to będą produkować takie pigułki sami. Policja już nakryła jedno laboratorium, a przed sądem stanęło stu emerytów, którzy przemycali nembutal z Meksyku.
"Możemy się zabić, ale środek, dzięki któremu możemy godnie odejść, jest zakazany. To nienormalne" - wścieka się Bron Norman, kobieta, która chce produkować nembutal. Dlatego ona i jej koledzy wysupłali po dwa tysiące australijskich dolarów i wybudowali małe laboratorium. Zapowiadają, że to dopiero początek, bo wkrótce powstaną kolejne pracownie.
Policja ostrzega jednak staruszków, że za produkcję nembutalu grozi kilka lat więzienia. A władze obiecują, że wynajmą psychologów, którzy będą przekonywać emerytów, że samobójstwo nie jest rozwiązaniem, a życie można przeżyć godnie, bez śmierci na życzenie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz