O rezygnacji Blaira wiedziano od dawna, bo we wrześniu ubiegłego roku sam o niej powiedział. Mgiełką tajemnicy była owiana tylko data.
54-letni Tony Blair stoi na czele rządu od 1997 roku. Był najmłodszym premierem od ponad 200 lat. Trzykrotnie prowadził laburzystów do zwycięstwa w wyborach, ale nawet ludzie z jego najbliższego otoczenia obawiają się, że teraz by przegrał. We wrześniu ubiegłego roku rebelia w Partii Pracy wymusiła na nim obietnice, że odejdzie w ciągu roku.
Popularność Blaira znacznie spadła m.in. za sprawą skandali korupcyjnych i finansowych w rządzie, a także z powodu wmieszania Zjednoczonego Królestwa w wojnę w Iraku. O odwróceniu się wyborców od Partii Pracy świadczy jej nie najlepszy wynik w ostatnich wyborach lokalnych.
"Historia i wy, obywatele, ocenicie moje ostatnie 10 lat" - mówił premier Tony Blair w swym okręgu wyborczym, kiedy ogłaszał rezygnację. Będzie jednak premierem do partyjnych wyborów 27 czerwca.
W przemówieniu w Sedgestone Blair opisywał swym wyborcom rzeczy, które osiągnął w czasie swych 10-letnich rządów. Podkreślał swe sukcesy - poprawienie edukacji, opieki zdrowotnej czy poprawienie losu najbiedniejszych. "Jest tylko jeden rząd od 1945, który walczył z przestępcami, tworzył miejsca pracy i dbał o najbiedniejszych - mój rząd" - mówił. To dzięki niemu gospodarka Wielkiej Brytanii wyszła na prostą i przyciąga najwięcej zagranicznych inwestycji ze wszystkich państw Unii Europejskiej.
Blair przemilczał jednak to, czego nie udało mu się osiągnąć. W gruzach legła reforma oświaty, nic też nie wyszło z szumnie zapowiadanej reformy publicznej służby zdrowia.