Pakistańscy oficerowie ONZ - według BBC - szybko dogadali się z lokalną partyzantką. Złoto z kopalń trafiało prosto do wojskowych obozów. W zamian za to żołnierze przymykali oko na zastraszanie przez partyzantów wieśniaków, a gdy już musieli bojówkom skonfiskować broń, to odsprzedawali ją właścicielom za kruszec.
ONZ wysłało specjalną grupę śledczych. Ale gdy tylko próbowali przesłuchać świadków, czy też sprawdzić wojskowe komputery, to uzbrojeni pakistańscy żołnierze natychmiast ich przepędzali. Do tego, co sześć miesięcy, zmienia się kontyngent, więc przesłuchanie tych, którzy handlowali złotem, jest praktycznie niemożliwe.
Dlatego urzędnicy ONZ nabrali wody w usta. Nikt nie chce ani potwierdzić, ani zaprzeczyć tych szokujących zarzutów.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
