Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent przejął kontrolę na wojskami MSW

13 października 2007, 15:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko stracił już cierpliwość. Odebrał Ministerstwu Spraw Wewnętrznych kontrolę nad wojskami wewnętrznymi. To właśnie tych sił MSW użyło dziś w nocy, by zająć budynek Prokuratury Generalnej. Chciało usunąć stamtąd stronników prezydenta.

Juszczenko wydał już wojskom pierwsze polecenie - nakazał generałowi Ołeksandrowi Kichtence zapewnienie porządku wokół ważnych obiektów państwowych, w tym Prokuratury Generalnej i Sądu Konstytucyjnego. Tam od przedwczoraj trwają przepychanki między zwolennikami prezydenta a stronnikami premiera Janukowycza i jego rządu.

W nocnej bójce brali udział nie tylko komandosi, ale także deputowani koalicji rządowej. Jeden z nich, Taras Czornowił, wyjaśnił dziennikarzom, że parlamentarzyści musieli pilnować, by siły sprzyjające prezydentowi Wiktorowi Juszczence same nie zajęły budynku.

"Ponieważ znowu pojawiła się groźba wprowadzenia do gabinetu prokuratora osoby bez pełnomocnictw, uchwaliliśmy, że pomożemy w opuszczeniu pomieszczeń prokuratury przedstawicielom biura ochrony rządu" - przekonywał.

Wczoraj prezydent Juszczenko zwolnił prokuratora generalnego Ukrainy Swiatosława Piskuna. Deputowani koalicji premiera Janukowycza - jak można się było spodziewać - zaczęli protestować. I w asyście komandosów zajęli siedzibę Prokuratury Generalnej. Później w gmachu pojawili się funkcjonariusze popierający Juszczenkę.

Na Ukrainie - w miarę upływu godzin - robi się coraz goręcej. Siły prezydenta i premiera nawzajem wyrzucają się z budynku prokuratury i Sądu Konstytucyjnego. Wczoraj rano około 300 zwolenników prorosyjskiej koalicji Partii Regionów Ukrainy, socjalistów i komunistów okrążyło siedzibę sądu w Kijowie.

Dzień wcześniej premier Janukowycz podniósł alarm, że Sąd Konstytucyjny zajęły "nieznane osoby". Tymi słowami zdziwiony był szef biura ochrony rządu Wałerij Hełetej. Przekonywał, że nic niezwykłego się nie stało, a sąd - zgodnie z prawem - chronili podlegli mu funkcjonariusze.

Patrząc na to, co się dzieje na Ukrainie, aż trudno uwierzyć w słowa prezydenta, który przekonuje, że co jak co, ale na pewno na ukraińskich ulicach nie pojawi się wojsko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj