Najgorsze jednak, że stracił wszystkie dokumenty. Głupio mu było pójść do ambasady i poprosić o nowe, bo przecież rządząca Tajlandią junta wojskowa wygnała go z kraju. Bał się, że jak wejdzie na teren placówki, to go natychmiast aresztują. Ale wszyscy byli bardzo mili i uśmiechnięci. Szybko dostał tymczasowe papiery. Obiecano mu też, że paszport dostanie wkrótce.
Shinawatra pojechał do Moskwy po doktorat honoris causa jednej z moskiewskich ekonomicznych uczelni. Potem chciał jeszcze sobie pozwiedzać. Widać, kosztowało go to bardzo dużo...
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
