Nic dziwnego, że premier Wiktor Janukowycz postanowił dogadać się z prezydentem Wiktorem Juszczenką, by zażegnać kryzys polityczny na Ukrainie. Dwa miesiące protestów w Kijowie przeciwko prezydentowi kosztowały premiera ponad 73 mln dolarów. Gdyby 27 maja nie doszło do rozejmu, Janukowycz zostałby bez pieniędzy.
Wszystko dlatego, że Wiktor Janukowycz płacił każdemu, kto pojawił się na demonstracji. A żeby protesty przeciwko prezydentowi odniosły skutek, musiały być
bardzo liczne.
"Podczas dwóch miesięcy, od 2 kwietnia, w stolicy Ukrainy protestowało prawie 700 tys. osób. Wszystkim Janukowycz opłacił podróże do Kijowa, noclegi i wyżywienie. Popierający premiera dostawali też 20-dolarowe honorarium" - twierdzi Serhij Taran, szef Międzynarodowego Instytutu Demokracji w Kijowie.
Janukowycz musiał też zapłacić za wszystkie gadżety, które potrzebne były demonstrantom - od piszczałek po megafony i transparenty. Co więcej, ci, którzy protestowali w nocy, dostawali wynagrodzenie podwójne. Skąd Janukowycz wziął 73 mln dolarów? "Premierowi pomogli biznesmeni" - twierdzi Międzynarodowy Instytut Demokracji.
Kryzys na Ukrainie rozpoczął się w kwietniu, gdy prezydent Juszczenko zdecydował o rozwiązaniu parlamentu. Z tą decyzją nie zgadzał się premier Janukowycz. Po dwóch miesiącach protestu premier i prezydent dogadali się. Na 30 września wyznaczyli datę przedterminowych wyborów parlamentarnych.
"Podczas dwóch miesięcy, od 2 kwietnia, w stolicy Ukrainy protestowało prawie 700 tys. osób. Wszystkim Janukowycz opłacił podróże do Kijowa, noclegi i wyżywienie. Popierający premiera dostawali też 20-dolarowe honorarium" - twierdzi Serhij Taran, szef Międzynarodowego Instytutu Demokracji w Kijowie.
Janukowycz musiał też zapłacić za wszystkie gadżety, które potrzebne były demonstrantom - od piszczałek po megafony i transparenty. Co więcej, ci, którzy protestowali w nocy, dostawali wynagrodzenie podwójne. Skąd Janukowycz wziął 73 mln dolarów? "Premierowi pomogli biznesmeni" - twierdzi Międzynarodowy Instytut Demokracji.
Kryzys na Ukrainie rozpoczął się w kwietniu, gdy prezydent Juszczenko zdecydował o rozwiązaniu parlamentu. Z tą decyzją nie zgadzał się premier Janukowycz. Po dwóch miesiącach protestu premier i prezydent dogadali się. Na 30 września wyznaczyli datę przedterminowych wyborów parlamentarnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl