Robert Soloway to jeden z dziesięciu najaktywniejszych amerykańskich spamerów. To m.in. on rozsyłał e-maile z reklamami, które codziennie zaśmiecają nasze skrzynki. Teraz jedyna korespondencja, jaką będzie słał, to liściki z celi do adwokata. Bo amerykańska policja wsadziła Solowaya za kratki.
"Król spamu" usłyszał w sumie 35 zarzutów - m.in. prania pieniędzy, przejmowania komputerów i kradzieży tożsamości. Sędziowie zamrozili mu konta bankowe, by sprawdzić wszystkie jego transakcje.
To pierwszy taki przypadek w Stanach, gdy prokuratorzy użyli sformułowania "kradzież tożsamości". Uznali, że Robert Soloway, włamując się do cudzych komputerów i zmuszając je do rozsyłania spamu, podszywał się pod właścicieli sprzętu, narażając ich dobre imię. A za to grozi ładnych parę lat za kratkami.
Jeśli Soloway dostanie odpowiednio wysoki wyrok, to możliwe, że reszta spamerów przestraszy się i przestanie zasypywać skrzynki niechcianymi e-mailami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|