Uzbrojony w maczetę mężczyzna biegał po filipińskiej wiosce, mordując każdego, kogo napotkał. Przerażeni mieszkańcy nie czekali na przyjazd policjantów. Przezwyciężyli strach. Rzucili się na niego i związali. Dopiero wtedy oddali go policjantom.
Kopnięciem otworzył drzwi wejściowe do domu. Jego maczeta zalśniła w porannym słońcu. Rzucił się na zaspaną rodzinę, Ciął wielkim nożem na prawo i lewo. Potem pobiegł do następnego domu. Tam też mordował każdego, kto stanął na jego drodze.
Mieszkańcy wioski byli przerażeni. Nie wiedzieli czyj dom będzie następny. Jeden z nich przełamał paniczny strach z nich rzucił się na szaleńca. Za nim poszła reszta. Wyrwali napastnikowi maczetę z ręki, a jego samego związali i przekazali policjantom.
Nie wiadomo na razie co rozwścieczyło mężczyznę do tego stopnia, że zabił osiem, a ranił 19 osób.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|