"Ten zakaz jest sprzeczny z prawami człowieka" - mówił dziennikarzom Liam Mullone z Unii Praw Obywatelskich. W czasie wywiadu ostentacyjnie zaciągnął się papierosem.
Do buntu przyłączyli się też niektórzy właściciele pubów, choć im grozi kara w wysokości nawet 2,5 tys. funtów. Tony Blows, który prowadzi knajpkę koło miasteczka Hereford, stwierdził, że u niego nadal będzie można palić. "Mój pub to dla mnie także dom. To moja prywatna własność. Razem z żoną pracujemy tu po kilkadziesiąt godzin tygodniowo i nikt nam nie może zabronić palenia papierosów. Naszym klientom także" - powiedział.
Na razie policja nie wystawia mandatów, a ogranicza się jedynie do pouczeń. Jednak za kilka dni - jak zapowiadają funkcjonariusze - nie będzie już pobłażliwości dla palaczy łamiących prawo.
Anglia jako ostatnia część Wielkiej Brytanii wprowadziła zakaz palenia papierosów w miejscach publicznych. To efekt długoletnich nacisków lekarzy, którzy twierdzą, że wdychanie dymu tytoniowego jest tak samo szkodliwe jak palenie papierosów.