Assange opisuje swoje dzieciństwo, które spędził w australijskim stanie Queensland, gdzie "każdy mówił, co myślał", a mieszkańcy "nie ufali rządowi", gdyż uważali, że jeśli nie będzie on uważnie obserwowany, grozi mu korupcja.

Reklama

"U podstaw Wikileaks legły te podstawowe wartości" - wyjaśnia założyciel portalu, którego ideą jest "wykorzystywanie możliwości internetu w nowy sposób w celu ujawniania prawdy".

Według Assange'a, jego portal "współpracuje z innymi mediami, by podawać nie tylko wiadomości, ale także udowadniać, że są one prawdziwe" - pisze Assange. Według niego, jest to "dziennikarstwo naukowe", które umożliwia zapoznanie się z artykułem, a następnie "za pomocą kliknięcia pozwala na przeczytanie w internecie oryginalnego dokumentu, na którym tekst jest oparty".

"Społeczeństwa demokratyczne potrzebują silnych mediów, a Wikileaks do nich należy" - twierdzi Assange, dodając, że media te monitorują uczciwość rządów.

Assange komentuje także doniesienia na temat swojego nastawienia do konfliktów zbrojnych. "Mówiono, że jestem antywojenny. Nie jestem. Czasami narody muszą iść na wojnę i takie wojny są słuszne. Ale nie ma niczego gorszego od rządu, który okłamuje swoich obywateli w sprawie tych wojen, a następnie prosi ich, by ryzykowali życie i z podatków opłacali te kłamstwa. Jeśli wojna jest usprawiedliwiona, mówcie prawdę, a niech obywatele zdecydują, czy chcą ją popierać."

39-letni Australijczyk przypomina, że oprócz Wikileaks depesze z ambasad USA publikują takie media, jak brytyjski "Guardian" i amerykański "New York Times". "Jednak to Wikileaks, jako koordynator (tych działań), stał się ofiarą największych ataków i oskarżeń ze strony amerykańskiego rządu i jego pomocników. Oskarżono mnie o zdradę, chociaż jestem Australijczykiem, a nie obywatelem USA.". Założyciel Wikileaks wymienia następnie ataki, których ofiarą w ostatnim czasie padł on oraz jego rodzina.

Assange oskarża także australijskie władze o brak reakcji na groźby skierowanego pod jego adresem lub w stronę innych przedstawicieli portalu. "Jesteśmy na przegranej pozycji. Rząd (premier Julii) Gillard próbuje zastrzelić posłańca, ponieważ nie chce ujawnienia prawdy, która dotyczy także jego własnych praktyk dyplomatycznych i politycznych" - wyjaśnia.

Założyciel portalu podkreśla także, że w ciągu czterech lat istnienia Wikileaks "zmieniło rządy, lecz ani jednej osobie - o ile wiadomo - nie stała się krzywda. Stany Zjednoczone, z udziałem australijskiego rządu, tylko w ostatnich miesiącach zabiły tysiące ludzi".

Reklama