Współtwórca WikiLeaks Daniel Domscheit-Berg w swojej najnowszej książce porównał działanie tego portalu do sekty scjentologów - pisze w czwartek "Liberation". Samego australijskiego założyciela WikiLeaks, Juliana Assange'a, nazwał paranoikiem i megalomanem.

Domscheit-Berg, 32-letni niemiecki informatyk, był najbliższym współpracownikiem Assange'a przez trzy lata, do jesieni ubiegłego roku. Po odejściu z WikiLeaks założył konkurencyjny portal demaskatorski o nazwie OpenLeaks. Książka "Inside WikiLeaks. W kulisach najgroźniejszej na świecie strony internetowej", ma się ukazać w czwartek w Niemczech, a w przyszłym tygodniu w dziesięciu innych krajach, w tym we Francji.

Dziennik "Liberation", który zapoznał się z książką Domscheit-Berga przed jej wydaniem, przedstawia jej omówienie i cytuje fragmenty tekstu. Domscheit-Berg kreśli w swojej książce portret swojego byłego mentora - Juliana Assange'a, nie szczędząc mu ostrej krytyki. Według Niemca, twórca WikiLeaks jest co prawda "genialny, charyzmatyczny i energiczny", ale zarazem "paranoiczny, żądny władzy i cierpiący na megalomanię".

W opinii Domscheit-Berga, Assange, który domaga się od wszystkich instytucji całkowitej przejrzystości, sam ukrywa przed światem mechanizmy funkcjonowania WikiLeaks. Według autora książki, nie jest jasne, jakie intencje ma dziś Assange: czy chce on kontynuować swój początkowy projekt "demaskowania niesprawiedliwości na świecie" czy też zależy mu głównie na osobistej sławie.

Niemiec przypomina początki WikiLeaks, opisując, jak portal, działający najpierw dzięki "jednemu staremu komputerowi" i "zużytemu serwerowi", rozrósł się w sieć, która wstrząsnęła światową dyplomacją. Domscheit-Berg przypomina, że międzynarodowa kariera WikiLeaks zaczęła się w lutym 2008 roku, gdy portal ten ujawnił materiały kompromitujące jeden z największych szwajcarskich banków Julius Baer. Od tego momentu o WikiLeaks zaczęły pisać media na całym świecie.


Domscheit-Berg opisuje w "Inside WikiLeaks" funkcjonowanie tego portalu, twierdząc, że opiera się on wyłącznie na światowej sieci "wolontariuszy", którzy nie pobierają żadnego wynagrodzenia za swoją pracę. Wewnętrzną zasadą działania WikiLeaks stało się ukrywanie jej struktur i źródeł finansowania przed całym światem. "Chcieliśmy, aby nasza struktura pozostała w sekrecie i otaczaliśmy naszą ekipę ścisłą tajemnicą na wzór sekty scjentologów" - pisze Domscheit-Berg.

Ubolewa, że Assange odstąpił od początkowej zasady publikowania wszystkich dokumentów, posiadających jakąś wartość. Domscheit-Berg zwraca uwagę, że w miarę jak WikiLeaks zaczęło współpracować ze światowymi mediami, to one decydują, co jest warte uwagi opinii publicznej. "Obecna strategia publikowania bardzo oddaliła się od początkowych zasad WikiLeaks. Moim zdaniem - za bardzo" - twierdzi były współpracownik Assange'a.

To właśnie - oprócz opisanego w książce konfliktu osobowości - było przyczyną rozstania się Assange'a i Domscheit-Berga. Niemiec założył właśnie własny portal OpenLeaks, który - w jego przekonaniu - ma dać informatorom większą kontrolę nad publikowanymi w internecie treściami.

Julian Assange, zwolniony warunkowo z aresztu w Anglii, broni się obecnie przed ekstradycją do Szwecji, gdzie prokuratura oskarża go o przestępstwa seksualne. Obrońcy Australijczyka twierdzą, że Szwedzi przekazaliby go Amerykanom, a ci z kolei mogliby go skazać na śmierć pod zarzutem szpiegostwa. Odbywająca się w Wielkiej Brytanii rozprawa w sprawie ekstradycji ma być wznowiona w piątek.