Dziennik Gazeta Prawana logo

Mladić twierdzi, że nie ma nic wspólnego ze Srebrenicą

29 maja 2011, 16:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ratko Mladić
Ratko Mladić/AP
Były dowódca wojskowy Serbów bośniackich Ratko Mladić, oskarżany przez międzynarodowy trybunał o ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości, zapewnia, że nie ma nic wspólnego z masakrą w Srebrenicy - przekazał w niedzielę jego syn, Darko.

Według Darko Mladicia, który wypowiedział się po wyjściu z aresztu specjalnego sądu ds. zbrodni wojennych w Belgradzie, jego ojciec "nie ma nic wspólnego" z masakrą, w której w lipcu 1995 roku zginęło ok. 8 tys. muzułmańskich mężczyzn i chłopców. Mladić dowodził wówczas armią bośniackich Serbów.

Jak przekazał Darko, Ratko Mladić relacjonował, że wydał rozkaz "ewakuowania przede wszystkich rannych, kobiet i dzieci, a następnie żołnierzy" przebywających w Srebrenicy.

Ratko Mladić po raz pierwszy od aresztowania przez serbskie władze w czwartek oświadczył, że nie czuje się odpowiedzialny za zbrodnię.

Ekstradycja Mladicia do Hagi, gdzie znajduje się międzynarodowy trybunał ds. zbrodni wojennych na obszarze byłej Jugosławii, może nastąpić już w poniedziałek, jeśli belgradzki sąd odrzuci jego apelację.

Adwokat Milosz Szaljić poinformował z kolei, że jego klient, którego stan psychofizyczny jest podobno zły, zadeklarował, że do Hagi uda się na piechotę, jeśli władze uniemożliwią mu odwiedzenie grobu córki. 23-letnia Ana Mladić popełniła samobójstwo w 1994 roku.

Ok. 3 tys. osób, byłych wojskowych bośniackich Serbów, zebrało się w niedzielę w miejscowości Kalinovik, niedaleko rodzinnej miejscowości generała na południowym wschodzie Bośni i Hercegowiny, żeby zademonstrować sprzeciw wobec jego aresztowania.

"Aresztowanie Ratko Mladicia jest dla mnie wstrząsem, to największa tragedia, jaka spotkała naród serbski. Nic gorszego nie mogło nam się przydarzyć" - powiedział agencji AFP 37-letni Ljubisza Mandić.

Inny dawny wojskowy ocenił, że "generał Mladić jest świętym". "Gdyby nie on, nas by nie było" - dodał.

Agencja AFP odnotowuje, że uczestnicy zgromadzenia byli niechętni wobec dziennikarzy, a wielu przedstawicieli mediów zmuszono do opuszczenia miejsca.

Przy wjeździe do Kalinovika stanął znak, na którym znajdują się portrety Mladicia i napis: "Witamy w Mladiciewie".

W niedzielę wieczorem w Belgradzie ma się odbyć demonstracja serbskich nacjonalistów, którzy zaprotestują przeciwko "zdradzie", jaką było - ich zdaniem - aresztowanie w Serbii Ratko Mladicia. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj