Podejrzany, mieszkaniec Antrim John Smyth, stanie przed sądem pokoju w Ballymena. Z ramienia współrządzącej w Irlandii Północnej Demokratycznej Partii Ulsteru (DUP) kandydował w tegorocznych wyborach lokalnych ubiegając się o mandat radnego, ale go nie zdobył.

Na wiadomość o postawieniu ma zarzutów, do czasu wyjaśnienia sprawy DUP zawiesiła go w prawach członka partii - poinformował telewizję UTV rzecznik partii.

W marcu br. Smyth miał sam być celem ataku, gdy podobnego typu bombę wrzucono mu przez okno do sypialni. Ładunek wybuchł, ale on sam nie odniósł obrażeń.

Bombę znaleziono w środę rano na zewnętrznym parapecie domu zamieszkałego przez polską rodzinę w jednym z osiedli mieszkalnych w Antrim. Policja mówi, że była nieuzbrojona, ale media twierdzą, że mogła wybuchnąć.


Wcześniej BBC podawała, że do podłożenia bomby przyznał się mężczyzna twierdzący, iż reprezentuje lojalistyczne ugrupowanie paramilitarne. BBC nie wymieniła go z nazwy.

"Wygląda na to, że do incydentu mogło dojść na tle sekciarskim (niechęci północnoirlandzkich protestantów do katolików - PAP), a oskarżony mężczyzna pochodzi z protestanckiej, unionistycznej społeczności" - powiedział PAP konsul honorowy w Irlandii Płn. Jerome Mullen.

"Nie wykluczone, że atak ma związek z przypadkami wrogich zachowań wobec imigrantów, do których doszło w Antrim w ostatnich tygodniach" - dodał.

Północnoirlandzkie irlandzkie media pisały m. in. o napisach na murach wymierzonych w imigrantów i pobiciu jednego z nich.