Na potwierdzenie dramatycznej sytuacji gazeta przywołuje wypowiedź wiceministra transportu i byłego szefa państwowych linii lotniczych Aerofłot Walerija Okułowa, który na październikowym spotkaniu przedstawicieli branży miał powiedzieć: "Nie wiem, co jeszcze musi się wydarzyć, aby cała społeczność lotnicza uznała fakt istnienia kryzysu".

O tym, że Rosja staje w obliczu nowego kryzysu w dziedzinie awiacji ma świadczyć zatrważająca liczba wypadków podczas komercyjnych lotów w mijającym roku.

Od grudnia 2010 roku na terenie Rosji doszło do dziewięciu katastrof lotniczych, w tym dwóch szczególnie tragicznych: 20 czerwca przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku w Pietrozawodsku rozbił się Tu-134; zginęło wówczas 47 osób, a 7 września podczas startu z lotniska Tunoszna w Jarosławiu runął na ziemię Jak-42; śmierć poniosło 44 ludzi, głównie członkowie mistrzowskiej drużyny hokejowej Lokomotiw Jarosław.

Według analityków branży lotniczej z firmy Ascend Worldwide, liczba wypadków lotniczych i ofiar śmiertelnych w Rosji w odniesieniu do natężenia ruchu powietrznego była w tym roku większa niż w krajach mniej rozwiniętych, które od dawna zmagają się z problemami bezpieczeństwa w transporcie lotniczym, np. w Indonezji czy Kongo.


Śledztwa w sprawie katastrof w Rosji, w których łącznie zginęły 142 osoby, wykazały, że doszło do poważnych naruszeń przepisów i błędów proceduralnych. Członkowie załóg byli nietrzeźwi bądź pod wpływem środków uspokajających, dochodziło też do fałszowania dokumentów bezpieczeństwa.

Dodatkowo osiem z dziewięciu rozbitych samolotów pochodziło jeszcze z czasów radzieckich, jednak jak twierdzą eksperci prawdziwym problemem nie jest starzejący się sprzęt, ale nieefektywne regulacje, małe i niewydajne linie lotnicze oraz słabo przeszkoleni piloci, którzy nie przestrzegają współczesnych procedur bezpieczeństwa.

"To ten sam rodzaj problemu, który można zaobserwować w niektórych częściach Afryki lub południowo-wschodniej Azji" - uważa Bill Voss, szef Fundacji Bezpieczeństwa Lotu, globalnej organizacji non-profit, która pomagała Rosji wdrażać reformy w tym zakresie pięć lat temu.

"Wall Street Journal" podkreśla, że od połowy ubiegłego dziesięciolecia najwięksi rosyjscy przewoźnicy wprowadzają międzynarodowe standardy. Jednak nawet czołowi przewoźnicy lotniczy mają problemy z narzuceniem dyscypliny wśród własnych pracowników.

Europejscy eksperci określają sytuację w rosyjskim lotnictwie jako "odbicie lustrzane społeczeństwa", w którym prawo i zasady są rutynowo ignorowane - pisze "WSJ".