Dziennik Gazeta Prawana logo

Zakulisowe rozgrywki w Chinach. Kto będzie rządził supermocarstwem?

10 sierpnia 2012, 14:26
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Zakulisowe rozgrywki w Chinach. Kto będzie rządził supermocarstwem?
Chiny czeka zmiana władzy /Shutterstock
Jesienią dowiemy się, kto przejmie władze w Chinach. Dlatego też wewnątrzpartyjne rozgrywki wchodzą na najważniejszy etap. Nikt nie chce znaleźć się wśród tych, którzy stracą wpływ na politykę supermocarstwa.

Za oznakę zbliżającej się sukcesji niektóre zachodnie media uznały nieoficjalne spotkanie najwyższych członków partii, które odbyło się w ubiegły weekend w nadmorskim kurorcie Beidaihe - tradycyjnym miejscu wypoczynku chińskich przywódców, gdzie podobne spotkania odbywały się od końca lat 50. Według "Financial Timesa" w kurorcie omawiano ostatnie szczegóły związane z sukcesją. Tymczasem chińska państwowa agencja Xinhua opisywała to wydarzenie jako niepolityczny wyjazd wypoczynkowy, podczas którego wiceprezydent kraju Xi Jinping spotkał się z wybitnymi naukowcami, artystami i robotnikami, których zaproszono do Beidaihe w nagrodę za dokonania zawodowe.

- powiedział PAP komentator polityczny i profesor politologii na Miejskim Uniwersytecie Hongkongu Joseph Cheng. Zaznaczył jednak przy tym, że . Obecni przywódcy starają się, by przekazanie władzy kolejnemu, piątemu pokoleniu, odbyło się w sposób gładki i przewidywalny. Chociaż skład nowego kierownictwa zostanie ogłoszony dopiero jesienią, na 18. kongresie partii, nieoficjalnie wiadomo już, kto obejmie najwyższe stanowiska. - powiedział politolog.

Za następcę Hu Jintao na stanowisku prezydenta Chin i sekretarza generalnego partii uważany jest obecny wiceprezydent kraju Xi Jinping, natomiast miejsce premiera Wena Jiabao ma jesienią zająć obecny wicepremier Li Keqiang. Według źródeł "New York Timesa" spośród obecnych członków Stałego Komitetu Biura Politycznego KPCh - najważniejszego organu kierowniczego - swoje miejsca zachowają tylko Li i Xi. Jak pisze "Financial Times", w kręgach elit politycznych trwają dyskusje na temat możliwego zmniejszenia liczby członków Stałego Komitetu z dziewięciu do siedmiu osób, czyli do rozmiaru, jaki obowiązywał przed 2002 rokiem. Taki ruch ograniczyłby dostęp do najważniejszego organu KPCh osobom spoza ścisłego otoczenia obecnych przywódców, takim jak kojarzony z poglądami reformatorskimi Wang Yang, lider partii w prowincji Guangdong. Region ten uważany jest za najbardziej liberalną prowincję Chin, szczególnie w sferze gospodarczej.

Nawet jeśli liczba członków komitetu nie zostanie zmniejszona, nowe władze będą miały bardzo ograniczone możliwości wprowadzania znaczących zmian w kraju. - ocenił Cheng. Jego zdaniem w ciągu najbliższych dwóch lat nie należy się spodziewać żadnych poważnych reform, gdyż przed wykonaniem jakichkolwiek ruchów nowi liderzy muszą najpierw umocnić swoją władzę.

Jedną z cech charakterystycznych dla chińskiej polityki jest fakt, że prominentni działacze partyjni nawet po odejściu na emeryturę zachowują istotne wpływy i biorą udział w sprawowaniu władzy. Typowym przykładem jest Deng Xiaoping, który - chociaż nie zajmował żadnego wysokiego stanowiska kierowniczego - w rzeczywistości rządził całym krajem. - powiedział profesor politologii.

Jednym z najbardziej wpływowych przedstawicieli starszyzny jest dziś Jiang Zemin, który przechodził stopniowo na emeryturę w latach 2002-2004, ustępując oficjalnie miejsca obecnemu, czwartemu pokoleniu przywódców, z Hu Jintao na czele. Wkrótce na emeryturę przejdzie również Hu, który jednak, podobnie jak jego poprzednik, zachowa rozległe wpływy, a prawdopodobnie także funkcję przewodniczącego Centralnej Komisji Wojskowej, mającej duże znaczenie symboliczne. - przewiduje Cheng.

Zdaniem politologa na przebieg sukcesji nie będzie miał większego wpływu niedawny kryzys polityczny związany ze zdymisjonowaniem jednego z kandydatów do członkostwa w Stałym Komitecie Bo Xilaia, który do marca br. pełnił funkcję szefa partii w mieście Chongqing w środkowo-zachodnich Chinach. Został jednak zawieszony, gdy jego żonę oskarżono o zabójstwo brytyjskiego biznesmena, a jego samego zaczęto podejrzewać o nadużycia. - powiedział w rozmowie z PAP hongkoński politolog Joseph Cheng.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj