Odnotowuje, że zmienił się charakter sił opozycyjnych - początkowe oddziały cywilów i dezerterów, którzy chwycili za broń, gdy rząd zaczął zbrojnie tłumić pokojowe protesty, rekrutują obecnie coraz więcej ekstremistycznych dżihadystów. Ta radykalizacja podzieliła zwolenników rebeliantów i zniechęciła Zachód do przekazywania bojownikom uzbrojenia, które pomogłoby przełamać trwający impas - zauważa "NYT". Frustrację i zniechęcenie ludności potęgują pojawiające się coraz częściej dowody nonszalancji, poczucia bezkarności rebeliantów, a nawet czynów noszących znamiona zbrodni wojennych. W ubiegłym tygodniu ujawniono nagranie wideo, na którym widać egzekucję wykonaną najprawdopodobniej przez syryjskich powstańców na żołnierzach sił rządowych w mieście Sarakib na północy Syrii.

Reklama

Domniemani rebelianci zachowują się jak gang, a nie oddział wojskowy, przepychając się przez jeńców, kopiąc ich i wykrzykując w ich stronę mieszankę rozkazów i obelg; w pewnej chwili słychać odgłosy broni automatycznej - relacjonuje film "NYT". ONZ podkreśla, że nagranie trzeba zweryfikować, ale najpewniej dokumentuje ono zbrodnię wojenną. To mieli być ludzie, na których mieliśmy polegać w kwestii budowy społeczeństwa obywatelskiego - powiedział dziennikowi cywilny działacz na rzecz praw człowieka z miasta Sarakib. Wolna Armia Syryjska (zrzeszająca dezerterów z sił rządowych - PAP) kopiuje wszystkie najgorsze praktyki reżimu - oceniła inna mieszkanka Damaszku. "To ignoranci z bronią w ręku" - dodała, mówiąc o rebeliantach.

"NYT" przytacza za mieszkańcami syryjskich miast inne przykłady brutalności rebeliantów. Jeden z nich zaczął strzelać w powietrze, gdy ludzie nie pozwolili mu bez kolejki kupić w piekarni chleba. Inny tak się zezłościł, gdy człowiek myjący mu samochód przypadkowo go ochlapał, że strzelił w jego kierunku. Dzięki Bogu był marnym strzelcem, więc ten człowiek nie został ranny - opowiadał Ahmad z Aleppo, gdzie trwają zacięte walki między wojskami prezydenta Baszara el-Asada a rebeliantami. W Sarakib mieszkańcy są rozżaleni, ponieważ rebelianci wyparli rządowych żołnierzy z mleczarni, którą następnie zniszczyli, nie zważając na potrzeby mieszkańców.

Zaniepokojenie budzi też coraz powszechniejsze wykorzystywanie przez rebeliantów silnych bomb, w których wybuchach giną przypadkowi przechodnie - dodaje nowojorski dziennik. Te drobne przejawy całkowitej bezkarności, a także zbrodnie, jak zbiorowe egzekucje, doprowadziły do tego, że wielu Syryjczyków uważa przynajmniej część rebeliantów za równie zdeprawowanych jak reżim, z którym walczą - podkreśla "NYT". Opozycja syryjska podaje, że w ciągu trwającej od marca 2011 roku rewolty przeciwko reżimowi Asada zginęło 37-38 tys. ludzi.

Reklama