Seul chce też konsultacji z Waszyngtonem na wypadek konieczności podjęcia wspólnych działań militarnych.

Reklama

Zaprzysiężona niedawno na urząd prezydenta Korei Południowej Park Geun Hie uważa, że sytuacja na Płw. Koreańskim jest niezwykle poważna. Pjongjang nie tylko zagroził użyciem broni nuklearnej, ale też zerwał jednostronnie zawieszenie broni obowiązujące od ponad półwiecza pomiędzy obydwoma państwami koreańskimi.

Prezydent Park zaapelowała do sztabu połączonych sił zbrojnych Korei Południowej i USA o gotowość na wypadek ataku ze strony Korei Północnej. Na Półwyspie Koreańskim stacjonuje ponad 28000 amerykańskich żołnierzy. Południowokoreańskie MON ostrzegło zaś, że atak nuklearny Korei Północnej będzie oznaczał koniec północnokoreańskiego reżimu, który zostanie „zmieciony” z powierzchni ziemi.