Szczególne zadowolenie z osiągnięcia porozumienia wyraził po rozmowach amerykański sekretarz stanu John Kerry. Poinformował on na konferencji prasowej, że Iran zgodził się na wzbogacanie swojego uranu tylko do poziomu około 5 procent, a także na rozcieńczenie lub przekształcenie swojego całego uranu, wzbogaconego wcześniej do poziomu 20 procent. Jak podkreślił John Kerry, oznacza to, że podczas gdy dzisiaj Iran ma około 200 kilogramów wzbogaconego do 20 procent uranu, który mógłby wykorzystać do budowy broni atomowej, to w ciągu sześciu miesięcy cały ten zapas zniknie.

Zadowolony z porozumienia jest uczestniczący w rozmowach w Genewie szef irańskiej dyplomacji Mohammad Dżawad Zarif. Uznał je za "wielki sukces". Zapewnił, że jego kraj dotrzyma zapisów porozumienia i dodatkowo - aby rozwiać wszelkie obawy - rozszerzy swoją współpracę z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej.

Amerykański prezydent Barack Obama, komentując osiągnięcie porozumienia, powiedział, że ustępstwa ze strony Teheranu są skutkiem bezprecedensowych sankcji nałożonych na ten kraj oraz intensywnych zabiegów dyplomatycznych ze strony jego rządu oraz partnerów Stanów Zjednoczonych.

Choć dzisiejsze porozumienie jest tylko pierwszym krokiem, osiągnęliśmy bardzo dużo - podkreślił Obama. Wyjaśnił, że po raz pierwszy od prawie dekady udało się zatrzymać irański program jądrowy. W zamian Teheran uzyska umiarkowane ograniczenie sankcji. Barack Obama przyznał, że dalsze negocjacje będą trudne i zaznaczył, że to na Iranie spoczywa ciężar dowodu, iż jego program nuklearny służy celom pokojowym.

Jest już pierwsza reakcja Izraela na porozumienie z Iranem. Izraelski minister wywiadu, który zajmuje się monitorowaniem irańskiego programu nuklearnego, oświadczył, że porozumienie w rzeczywistości przybliża Iran do wyprodukowania bomby nuklearnej. Yuval Steinitz uważa, że nie ma powodów do świętowania, bo kompromis osiągnięto na podstawie iluzji i kłamstw ze strony Iranu.

Izrael jest jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników negocjacji z Iranem. Izraelski premier Benjamin Netanjahu wielokrotnie ostrzegał, że rozmowy nie zlikwidują zagrożenia ze strony Teheranu, a doprowadzą jedynie do złagodzenia sankcji nakładanych przez wspólnotę międzynarodową.

Kancelaria izraelskiego premiera wydała rano oświadczenie, że zawarte w Genewie porozumienie jest złe. Benjamin Netanjahu na posiedzeniu rządu powiedział, że porozumienie z Iranem to historyczna pomyłka. Amerykańscy dyplomaci twierdzą, że prezydent Barack Obama jeszcze dzisiaj ma rozmawiać telefonicznie z premierem Izraela.

W zamian za zgodę Iranu na porozumienie, ma zostać zniesiona część sankcji, nałożonych na ten kraj przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Dotyczy to między innymi handlu złotem, wyrobami petrochemicznymi i samochodami. Iran ma też otrzymać od państw zachodnich przeszło 4 miliardy dolarów pomocy.