W jednym z portali społecznościowych premier napisał, że informacje, które posiada, nie pozwalają na wyciągnięcie ostatecznych wniosków, co do tego, kto odpowiada za „tę prowokację”. Dodał, że tego typu wydarzenia nie przynoszą władzy korzyści. Podkreślił też, że obywatele mają prawo do pokojowych manifestacji. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Tymczasem głównodowodzący kijowską milicją Walerij Koriak powiedział, że jest mu przykro z powodu tego, co wydarzyło się nad ranem i wyraził gotowość zrezygnowania ze stanowiska, jeśli taką decyzję podejmie MSW lub prokuratura.

Rzeczniczka praw człowieka Waleria Łutkowska, uznawana za osobę związaną z rządzącą Partią Regionów, w swoim oświadczeniu, zaznaczyła, że konstytucja gwarantuje Ukraińcom prawo do protestów. W przeciwieństwie do premiera Walerija Łutkowska wyraźnie wskazała winnych opierając się na powszechnie dostępnych nagraniach wideo. Jej zdaniem, odpowiada za to milicja, która zastosowała siłę w stosunku do pokojowych manifestantów. 

Oburzenie wyraził też deputowany Partii Regionów Serhij Tihipko. I podkreślił, że odpowiedzialni za pobicie młodych ludzi muszą ponieść karę. Z kolei Inna Bohosłowska zrezygnowała z członkostwa w rządzącym ugrupowaniu i wyszła z jego klubu parlamentarnego.