Nasi rodacy na Wyspach postanowili zamanifestować sprzeciw wobec nagonki na pracujących tu obcokrajowców. Dziś organizują protest przed siedzibą głowy brytyjskiego rządu.
tłumaczy Jerzy Byczyński, przewodniczący Polish Youth Association „Partiae Fidelis”, głównego organizatora i pomysłodawcy protestu.
Poparcie i chęć uczestnictwa w proteście wyraziły też inne organizacje polonijne: Polish Professionals in London (zrzeszające m.in. pracowników londyńskiego City), Zrzeszenie Nauczycielstwa Polskiego za Granicą, Polish Cooperation Network. Wsparcie wyraziły osoby prywatne, m.in. Janusz Różycki, syn Jerzego Różyckiego, jednego z matematyków, którzy złamali Enigmę.
Na Facebooku wydarzenie zebrało 6,5 tys. lajków, obecność zapowiedziało kilkaset osób. Ile przyjdzie? Musieliby się zwolnić z pracy. – deklarował użytkownik Jarek Quercus.
Odniósł się do wydarzenia, które miało miejsce w połowie stycznia na przedmieściach Londynu. Grupa 15 mężczyzn dotkliwie pobiła 35-letniego polskiego motocyklistę pod pubem Cross Keys w dzielnicy Dagenham. Jego żona, która była świadkiem zajścia, relacjonowała, że napastników zirytowała naklejka z polską flagą, jaką miał na kasku. Bijąc go, krzyczeli „Wracaj, skąd przyjechałeś. Wracaj do Polski!”.
To pobicie było jednym z impulsów do organizacji protestu. Byczyński chciałby, żeby docelowo zachęcił on rodaków do większej aktywności obywatelskiej. – – mówi Byczyński, będący na Wyspach od 5 lat, absolwent prawa międzynarodowego na Uniwersytecie Westminster, który kontynuuje studia na BPP Law School w Londynie.
czytamy w petycji, którą protestujący mają wręczyć na Downing Street.
– Boli nas jednak, że polsko-brytyjskie relacje są na skraju zniszczenia przez populistycznych polityków, którzy z Polaków zrobili kozły ofiarne. Nie chcemy nikomu narzucać, jak mają wyglądać system świadczeń socjalnych i relacje z Unią. Jesteśmy zdania, że decyzje odnośnie do politycznej przyszłości powinny zapadać w uczciwej debacie z użyciem wyważonych argumentów. Ale nie pozwolimy na nietolerancję i dyskryminację Polaków.
Protesty organizowane są w czasie, gdy brytyjskie MSW pracuje nad raportem, który ma udowodnić tezę o turystyce zasiłkowej na Wyspy. Problem w tym, że nie ma argumentów za taką tezą. W efekcie publikacja jest opóźniana. Z dostępnych informacji wynika, że może nawet zostać zarzucona.
Zapytaliśmy w brytyjskim resorcie, co spowodowało opóźnienie publikacji raportu. dowiedzieliśmy się. Odnośnie do terminu publikacji usłyszeliśmy krótkie –