Głosować można po kilka razy, nie tylko za siebie, ale i - jak mówi się na Ukrainie - także "za sąsiada i jego żonę". Wystarczy tylko pokazać ich dowody osobiste. Dziennikarz portalu "Nowosti Donbassa" zagłosował tak w czterech różnych punktach wyborczych.
Karty do głosowania nie są w ogóle zabezpieczone. Można je wydrukować w domu na drukarce komputerowej czy odbić na ksero.
Punktów, gdzie można oddać głos, jest bardzo mało, ponieważ nie wszędzie dyrektorzy szkół zgodzili się na udostępnienie pomieszczeń. W półmilionowym Mariupolu są tylko cztery takie punkty.
Polling station in #Slovyansk. Voters inc gunmen taking part. Lot of people from other areas voting here. #Ukraine pic.twitter.com/get2Wkb60R
— Richard Galpin (@Richardgalpin) maj 11, 2014
Separatyści mogą to wykorzystać propagandowo - przed lokalami ustawiają się kolejki, co tworzy złudzenie, że Ukraińcy na wschodzie kraju masowo głosują.
Oponenci prorosyjskich terrorystów organizują dziś inne referenda. Na przykład w niektórych miejscach można zagłosować za dołączeniem obwodów donieckiego i ługańskiego do obwodu dniepropietrowskiego. W Doniecku pojawiły się także namioty, gdzie można wyrazić poparcie dla idei dołączenia miasta do... Wielkiej Brytanii, gdyż było ono założone w 19. wieku przez walijskiego przedsiębiorcę Johna Hughesa.