Autorka komentarza w największej niemieckiej gazecie opiniotwórczej, Nadia Pantel, pisze o liście pasterskim polskiego episkopatu, w którym biskupi "opowiedzieli się za referendum, które ma ustawowo zapisać, że kobiety mogą zostać ukarane za aborcję więzieniem nawet wtedy, gdy ciąża jest następstwem gwałtu lub kazirodztwa". - czytamy w "SZ".
- uważa Pantel. Zamiast dyskusji o zapłodnionych komórkach jajowych przedmiotem debaty są "poglądy moralne, uczucia religijne i wizerunek kobiet" - czytamy w "SZ". Role w tej dyskusji są zdaniem autorki jasno rozdzielone -- ocenia komentatorka.
- twierdzi Pantel. - czytamy w "SZ".
- zauważa autorka komentarza.
- uważa Pantel, dodając, że problem polega na tym, że "rozwija się on nie w probówkach, lecz w kobietach". - krytykuje komentatorka.
Powołując się na dane Instytutu Guttmachera, pisze, że w 2008 roku 20 mln kobiet musiało przerwać ciążę bez pomocy lekarza i ryzykowało życiem, ponieważ nie miały legalnej alternatywy.
- pisze Pantel.
Jak dodaje, jedyną proponowaną przez nich formą zapobiegania ciąży jest seksualna wstrzemięźliwość, jednak "dla większości ludzi nie jest to żadnym wyjściem". - uważa komentatorka "SZ".
- czytamy w "SZ".
Komentatorka przyznaje, że istnieją powody skłaniające do zastanowienia się nad zaostrzeniem przepisów o aborcji, chociażby obawa, że wskutek prenatalnych testów "dar życia" otrzymywać będą tylko "dzieci zdrowe w 100 procentach". Przedmiotem dyskusji nie może być jednak kwestia, czy zgwałcone kobiety powinny być zmuszane do urodzenia dziecka - zastrzega Pantel.
Publicystka zwraca uwagę, że w krajach, gdzie "jako tako funkcjonuje edukacja seksualna", liczba aborcji stale spada, gdyż zmniejsza się liczba niechcianych ciąż.
- pyta Pantel i odpowiada: