Bitwa o Aleppo wkroczyła w decydującą fazę. Miasto, niegdyś największe w kraju, a obecnie w dużej części zniszczone, było sceną najbardziej zaciętych walk w syryjskiej wojnie domowej, a najnowszy rozdział (konfliktu) zapowiada się na najmroczniejszy - podkreśla brytyjski dziennik.
Od końca lipca wschodnia, kontrolowana przez rebeliantów część Aleppo jest okrążona przez syryjskie siły rządowe, które przy wsparciu irańskich i libańskich bojówek zdołały zablokować najważniejszy szlak łączący opozycyjną enklawę z niedaleką Turcją.
- pisze "FT".
Gazeta wskazuje, że to dzięki zaangażowaniu militarnemu Rosji syryjskie siły rządowe uzyskały przewagę w walce i były w stanie utrzymać oblężenie wschodnich dzielnic Aleppo. Zwraca też uwagę, że Stany Zjednoczone, które prowadzą rozmowy z Rosją w sprawie wspólnej walki z Państwem Islamskim (IS), zachowały dotąd szokujące milczenie i wykazały się nieudolnością w obliczu informacji o możliwych zbrodniach wojennych.
- ostrzega "FT".
Dodaje, że w obliczu takiej możliwości koalicja złożona z tysięcy rebelianckich bojowników, w tym zarówno sił umiarkowanych, jak i dżihadystycznych, rozpoczęła kontrofensywę określaną przez Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka jako największą w historii tej wojny.
Ponieważ Zachód nie dostarczył umiarkowanym rebeliantom wystarczającego wsparcia, to ze względów taktycznych musieli oni w jeszcze większym stopniu zacząć polegać na dżihadystach - pisze gazeta. Tego właśnie od początku chciał reżim (prezydenta Syrii Baszara) el-Asada, by móc przedstawiać wojnę jako czarno-biały konflikt między Damaszkiem a islamistycznymi ekstremistami - zaznacza.
- podkreśla "FT".
Kolejną mrzonką dziennik nazywa wiarę, że Zachód może zwyczajnie pozbyć się syryjskiego problemu. Ten problem przeniósł się na próg Europy wraz z kolejnymi falami uchodźców oraz zamachami terrorystycznymi inspirowanymi IS lub przez nie reżyserowanymi - przypomina.
- konkluduje "Financial Times".