Trump, kandydat Republikanów, zagroził m.in., że jak zostanie prezydentem, powoła specjalnego prokuratora do zbadania sprawy używania przez Clinton, kandydatkę Demokratów, prywatnego serwera mejlowego, w czasie gdy była ona sekretarzem stanu USA. Z kolei Clinton podkreślała, że jej oponent "nie nadaje się na prezydenta". Trump powiedział, że Demokratka ma "w sercu ogromną nienawiść".
Przed debatą Clinton i Trump nie podali sobie rąk. Burzliwy przebieg miało szczególnie pierwsze 30 minut, kiedy prowadzący spotkanie dziennikarze zapytali o najnowszy skandal z nagraniami rozmów Trumpa, w których w wulgarny sposób chwali się swymi erotycznymi podbojami.
Kandydat Republikanów odparł, że "nie jest dumny" z tego, co powiedział, ale przekonywał, że jego kontrowersyjne wypowiedzi nie świadczą o jego charakterze i starał się sprawę bagatelizować. Zaprzeczał, jakoby nie miał szacunku dla kobiet i natychmiast zmieniał temat, mówiąc, że są "dużo ważniejsze rzeczy", jak np. zagrożenie islamskim terroryzmem.
Clinton wróciła jednak do wypowiedzi Trumpa, podkreślając, że Republikanin nie obraża tylko kobiet.
- powiedziała.
Dodała, że nigdy przedtem nie kwestionowała kwalifikacji kandydatów na prezydenta z innej partii, ale – jak oświadczyła - "Trump jest inny" i na podstawie ujawnionych ostatnio nagrań jest przekonana, że na pewno nie nadaje się do pełnienia najwyższego urzędu.
Trump znowu usiłował zmienić temat, ale nie pozwolili na to dziennikarze, pytając go, "czy się zmieni", tak jak obiecywał, gdy przepraszał za swe wypowiedzi.
Wówczas kandydat Partii Republikańskiej (GOP) przeszedł do kontrofensywy. - powiedział.
Trump nawiązywał do skandali seksualnych związanych z byłym prezydentem, mężem kandydatki Demokratów, który podczas debaty siedział wśród publiczności w studiu wraz z ich córką Chelsea. Na widowni przysłuchiwały się debacie także zaproszone przez sztab kampanii Trumpa cztery kobiety, które w przeszłości oskarżyły Clintona o gwałty i molestowanie seksualne, a na krótko przed debatą wystąpiły wraz z kandydatem GOP na konferencji prasowej.
- odpowiedziała Clinton z kamienną twarzą.
Trump ripostował, że Clinton obraziła jego wyborców, nazywając ich "godnymi pożałowania".
- odpowiedziała Hillary. .
Trump wytoczył następnie najcięższe argumenty przeciw swej przeciwniczce. - powiedział.
Trump przypomniał w ten sposób, że Clinton, tłumacząc się w sprawie mejli, wielokrotnie mijała się z prawdą. Ale kandydatka Demokratów nie zamierzała się do tego przyznać.
- powiedziała.
Sala zareagowała na to głośnym buczeniem. Na widowni siedzieli przedstawiciele sztabów obu kampanii i zaproszeni przez nich goście oraz kilkudziesięciu niezdecydowanych wyborców wyselekcjonowanych przez Instytut Gallupa, którzy zadawali kandydatom pytania.
- oświadczyła Clinton.
Zaprzeczała też, by w jej mejlach były istotne tajne informacje.
Trump przerwał jej i debata przerodziła się w kłótnię, którą daremnie starali się załagodzić moderatorzy, dziennikarz CNN Anderson Cooper i Martha Raddatz z telewizji ABC. Kandydaci przekrzykiwali się i nie pozwalali sobie nawzajem dokończyć wywodu.
Pytanie o ujawnione ostatnio przemówienia Clinton na zamkniętych dla publiczności spotkaniach z przedstawicielami instytucji finansowych wywołały kolejną gwałtowną dyskusję. Clinton w tych przemówieniach wyrażała opinie inne niż w publicznych wystąpieniach, np. chwaląc układy o wolnym handlu i "otwarte granice". Ale podczas debaty tłumaczyła, że "trzeba czasem używać różnych argumentów" w zależności od tego, do kogo się przemawia.
Ponieważ przemówienia zostały opublikowane na podstawie przecieków demaskatorskiego portalu Wikileaks dzięki włamaniom do amerykańskich systemów komputerowych, Clinton zwróciła uwagę, że hakerzy działają na zlecenie Rosji, która chce w ten sposób wpłynąć na wynik wyborów w USA.
- powiedziała, przypominając jego komplementy pod adresem prezydenta Rosji Władimira Putina. - dodała.
- odpowiedział Trump, dodając:
Starcie obojga o wojnę domową w Syrii ukazało zasadniczą różnicę poglądów. Trump przekonywał, że priorytetem powinna być walka z dżihadystami i sugerował, że trzeba się w tym celu porozumieć się z reżimem prezydenta Syrii Baszara el-Asada – co wyklucza Clinton - i współpracować z Moskwą.
Clinton, zapytana czy dla ocalenia mieszkańców Aleppo, oblężonego przez wojska reżimu Asada, USA nie powinny "zagrozić interwencją wojskową", odpowiedziała, że jako prezydent "nigdy nie użyje wojsk lądowych" w Syrii. Dodała tylko, że wyśle tam siły specjalne i "rozważy uzbrojenie Kurdów" - co robi już administracja obecnego prezydenta Baracka Obamy bez większego skutku dla przebiegu wojny. Przypomniała też Trumpowi, że "Rosja wcale nie chce pokonania" Państwa Islamskiego (IS).
Trump sugerował, że Clinton bagatelizuje niebezpieczeństwo islamskiego terroryzmu i jest za przyjęciem większej liczby uchodźców z Bliskiego Wschodu do USA, chociaż "nie wiadomo, kim oni są".
Hillary replikowała, że jej oponent uprawia "demagogiczną retorykę antymuzułmańską", która tylko ułatwia islamistom werbunek bojowników pod pretekstem, że Ameryka "walczy z islamem".
- argumentowała Clinton.
Cooper zapytał Trumpa, dlaczego jest za zakazem wjazdu muzułmanów do USA.
- odpowiedział.
Sporą część debaty zajął spór o podatki. Kandydatka Demokratów przypomniała Trumpowi, że przez 18 lat nie płacił podatków federalnych dzięki skorzystaniu z możliwości odpisania sobie strat w biznesie. Kandydat GOP ripostował, że z podobnych upustów korzystają wszyscy szefowie wielkich korporacji i miliarderzy, "w tym jej (Clinton) przyjaciele, Warren Bufffett i George Soros, sponsorzy jej kampanii".
Clinton w rewanżu skrytykowała program podatkowy Trumpa jako sprzyjający wyłącznie najzamożniejszym Amerykanom. Kandydat GOP obiecuje obniżyć podatki od korporacji i twierdzi, że przyspieszy to wzrost gospodarki, słaby za rządów administracji Obamy.
Inny wątek debaty dotyczył reformy ubezpieczeń zdrowotnych przeprowadzonej przez Obamę (tzw. Obamacare), która ma zapewnić wszystkim ubezpieczenia, ale jest coraz bardziej krytykowana, ponieważ doprowadziła do astronomicznego wzrostu kosztów polis ubezpieczeniowych. Clinton broniła reformy, Trump zapowiadał odwołanie "Obamacare".
Konfrontacyjną atmosferę debaty rozładowało nieco tylko ostatnie pytanie zadane przez jednego z wyborców: Zebrani przyjęli je owacją.
Clinton odpowiedziała: . I zaznaczyła:
Trump, którego syn i córka siedzieli na widowni, był bardziej pojednawczy.
- oświadczył.
Po debacie oboje uścisnęli sobie ręce.