Dziennik Gazeta Prawana logo

Dlaczego sondaże tak pomyliły się w sprawie Trumpa?

9 listopada 2016, 15:52
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Donald Trump i Hillary Clinton w karykaturze
Donald Trump i Hillary Clinton w karykaturze/Shutterstock
Przegranymi wyborów prezydenckich w USA jest nie tylko Hillary Clinton, ale też sondażownie, które nie przewidziały, jakie naprawdę poparcie ma Donald Trump. Nie doszacowały m.in. poparcia białych robotników dla kandydata Republikanów.

Według CNN Clinton zdobyła więcej głosów bezpośrednich niż Trump: zagłosowało na nią 47,6 proc. wyborców, a na kandydata Republikanów - 47,5 proc. Kandydatka Demokratów prowadzi z Trumpem ponad 152 tys. głosami bezpośrednimi. Jednak to Trumpowi udało się uzyskać aż 289 głosów elektorskich, podczas gdy byłej sekretarz stanu tylko 218.

Ostatnio taka sytuacja miała miejsce w 2000 roku. Demokratyczny wiceprezydent Al Gore otrzymał o pół miliona głosów bezpośrednich więcej niż kandydat Republikanów George W. Bush, ale mniej głosów elektorskich, i przegrał.

Spośród 20 wielkich amerykańskich sondażowni, w tym telewizji, gazet i agencji prasowych, które od połowy września przeprowadziły ponad 80 badań, tylko jedna - dziennik "Los Angeles Times" we współpracy z USC Tracking - niezmiennie prognozowała przewagę Trumpa - pisze agencja AFP.

W dniu wyborów, we wtorek rano, portal RealClearPolitics, który podliczał średnią ze wszystkich liczących się sondaży, dawał Clinton 3,3 pkt. procentowego przewagi w skali całego kraju. Kilka godzin później, gdy stawało się jasne, że to Trump ma jednak większe szanse na zwycięstwo, skruszeni ankieterzy byli w szoku.

- tak sondaże skwitował traktowany jako guru statystyki w USA Nate Silver. - - powiedział w telewizji MSNBC strateg Republikanów Mike Murphy.

Na swoim blogu FiveThirtyEight.com Silver prognozował zwycięstwo Demokratki w wielu wahadłowych stanach: na Florydzie, w Karolinie Północnej, Pensylwanii i Wisconsin. Ale Republikanin wygrał w nich wszystkich, tym samym zdobywając klucze do Białego Domu.

Fiasko sondaży tłumaczy tym, że większość ankieterów swoje próby dobiera na podstawie takiego elektoratu, jaki rzekomo poszedł do urn w poprzednich wyborach. Taka technika tłumaczy, dlaczego w tym roku ankieterzy się mylili - nie doszacowali bowiem liczby ukrytych zwolenników Trumpa.

- mówi politolog z Uniwersytetu Virginia, Larry Sabato, który prowadzi internetowy portal „Sabato Crystal Ball” (kula kryształowa Sabato). Także on przewidywał wygraną Clinton. Jak dodaje, że w wyborach mniej chętnie niż oczekiwano wzięli udział czarnoskórzy Amerykanie i Latynosi.

Chociaż ankieterzy słusznie przewidzieli niższą frekwencję wśród tych dwóch ostatnich grup w stosunku do tej z 2012 roku, gdy Barack Obama został wybrany na drugą kadencję, to nie doszacowali frekwencji w wiejskich regionach zamieszkanych przez białych.

Nawet członkowie sztabu Clinton w swych przygotowywanych na użytek wewnętrzny sondażach pominęli głosy białych robotników - uważa analityk, który miał do nich dostęp.

Jak czytamy w "NYT", sondaże sugerowały, że Obama wygrał w 2012 roku, mimo że wśród białych wyborców uzyskał najgorszy wynik wśród Demokratów od 1984 roku, gdy o najwyższy urząd w państwie walczył Walter Mondale.

Badania pokazywały, że słabo wykształceni biali wyborcy stanowią tylko jedną trzecią elektoratu. Interpretowano to w następujący sposób: w najnowszych wyborach nie będzie zbyt dużo miejsca na dodatkowe straty, zwłaszcza że Obamę miała zastąpić biała Demokratka.- pisze "NYT".

"NYT" wśród powodów fiaska sondaży wymienia też możliwość, że niezdecydowani wyborcy postanowili ostatecznie poprzeć Trumpa lub też to, że ludzie ukrywali przed ankieterami zamiar oddania głosu na kandydata Republikanów. Gazeta zauważa też, że sztab Clinton był na tyle pewien wygranej, że prawie nie prowadził kampanii w takich stanach jak Wisconsin, Minnesota czy Michigan.

Niektórzy obserwatorzy przyznali w środę, że mogli się mylić co do tego, jak głęboka jest niechęć wobec pani Clinton. Wielu wyborców postrzega byłą pierwszą damę, panią senator i sekretarz stanu jako skorumpowaną członkinię waszyngtońskich elit. - - przyznał w CNN strateg Demokratów Paul Begala.

Jim Rutenberg pisze w "NYT", że nie przewidując wyniku wyborów, dziennikarzom nie udało się

Według Rutenberga wtorkowe wybory świadczą nie tylko o fiasku sondażowni, ale także o porażce dziennikarstwa. Media - ocenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj