Dziennik Gazeta Prawana logo

Antyislamski populista Geert Wilders. Dlaczego boi się go Europa? [SYLWETKA]

15 marca 2017, 08:52
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Geert Wilders
Geert Wilders/PAP/EPA
Źródła jego popularności upatrywane są w politycznym tabu, jakim objęta była debata na temat polityki migracyjnej Holandii. Prowadzący antyislamską kampanię Geert Wilders bardziej niepokoi jednak polityków europejskich niż samych Holendrów.

Środowe wybory parlamentarne w Holandii otwierają cykl głosowań, który może wstrząsnąć europejską polityką w najbliższych miesiącach. Wygrana Widersa, 54-letniego charakterystycznego blondyna, lidera Partii na rzecz Wolności (PVV) byłaby symbolicznym wzmocnieniem antysystemowych, skrajnych ruchów w innych krajach Unii Europejskiej, w tym Frontu Narodowego we Francji i antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD).

W samej Holandii, choć politycy głównego nurtu straszą wyborców wygraną PVV, zwycięstwo tego ugrupowania (zgodnie z sondażami mało prawdopodobne) nie będzie miało większego wpływu na formowanie nowego rządu. Liderzy liczących się partii odcinają się od możliwości współpracy z Wildersem, a system wyborczy sprawia, że nawet jeśli zdobyłby on największe poparcie, obsadzi mniej niż 30 miejsc w 150-osobowej izbie.

Holandia, a wraz z nią Europa analizuje jednak całą sytuację, bo fala populizmu, jaka przelewa się przez kontynent, jest postrzegana jako zagrożenie dla istnienia UE.

- ocenia autor biografii Wildersa, politolog z Uniwersytetu Amsterdamskiego prof. Meindert Fennema.

9975486-geert-wilders.jpg
Geert Wilders

Jak podkreślił, polityka imigracyjna jego kraju w minionym wieku nie była zła jako taka. Problem polegał na tym, że nie była ona dyskutowana publicznie. - - zauważył Fennema.

Jego zdaniem, obecna sytuacja i spore poparcie dla partii Wildersa to po części protest społeczeństwa przeciwko stylowi przywództwa elit politycznych, które do tej pory sprawowały władzę. - - podkreślił politolog.

Inne źródła popularności lidera Partii na rzecz Wolności profesor upatruje w głośnych zabójstwach politycznych, jakie miały miejsce na początku XXI wieku w Holandii.

W 2002 roku na 10 dni przed ówczesnymi wyborami ofiarą morderstwa padł mający szanse zostać premierem Pim Fortuyn, założyciel prawicowej LPF (Lista Pima Fortuyna), opowiadający się za nacjonalizmem kulturowym. Ten profesor socjologii nazywał islam zacofaną kulturą i nawoływał do powstrzymania napływu imigrantów.

- zauważył Fennema.

W listopadzie 2004 r. islamski ekstremista zabił reżysera filmowego i krytyka islamu Theo van Gogha (prawnuka Theo van Gogha - marszanda i brata malarza). Morderca - 26-letni naturalizowany Marokańczyk, przybił ofierze nożem do klatki piersiowej list grożący życiu Wildersa i Ayaan Hirsi Ali - Holenderki pochodzącej z Somalii, działaczki politycznej i współpracowniczki van Gogha przy filmie o obrzezaniu kobiet w części muzułmańskich krajów.

- przypomniał Fennema. Choć mniejszości etniczne stanowią dalej relatywnie niewielką część społeczeństwa holenderskiego, to skoncentrowane są w miastach i przez to postrzegane przez część społeczeństwa jako potencjalne zagrożenie.

Zdaniem profesora, jeśli ludzie postrzegają islam w Holandii jako problem, oznacza to, że faktycznie jest to problem. - - tłumaczy profesor.

Obserwatorzy zwracają też uwagę, że dla wielu Holendrów, który stracili w wyniku globalizacji czy zmian społeczno-ekonomicznych zachodzących na przestrzeni ostatnich lat, imigranci stanowią łatwe wytłumaczenie ich frustracji.

Choć na partię Wildersa, która na przełomie roku była zdecydowanym liderem sondaży, chciał głosować co piąty ankietowany Holender, od kilku tygodni traci ona wyborców. Obecnie wyprzedzają ją liberałowie, czyli Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) premiera Marka Ruttego.

- zauważył Fennema.

Jego zdaniem w wyniku kryzysu dyplomatycznego między Holandią i Turcją, który zdominował ostatnie dni kampanii, liberałowie Ruttego wygrają wybory i będą największym ugrupowaniem w parlamencie. - - przewiduje jego biograf. Jak dodał, w Europie nie dojdzie do efektu domina i wyborcy w kolejnych krajach również będą stawiać tamę populistom i antysystemowym ugrupowaniom.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj