Zdaniem założycieli ruchu ani Fidesz, ani skrajnie prawicowy Jobbik, który od dłuższego czasu coraz bardziej łagodzi wizerunek, by przyciągnąć wyborców z centrum, nie reprezentują w wiarogodny sposób ich systemu wartości.

Członkowie ruchu są zdania, że na Węgrzech jest za dużo Cyganów i do kraju dostaje się za dużo uchodźców. Twierdzą też, że reprezentują "białych Europejczyków”.

Reklama

Około 300 zwolenników zgromadziło się w sobotę w miejscowości Vecses niedaleko Budapesztu, by wziąć udział w wiecu określanym jako "rozwijanie sztandarów skrajnej prawicy”.

Organizacje, które tworzą nowy ruch, to Identitesz i Betyarsereg. Szef tej drugiej Zsolt Tyirityan powiedział w jednym z wywiadów, że wierzy w hierarchię ras i "jeśli w oczach liberałów jest to uznawane za nazizm, to jestem nazistą”. W sobotę oświadczył zaś, że "rasom Trzeciego Świata", które usiłują zająć Węgry, należy stawić czoło i odesłać je "na śmietnik historii”.

Lider Identiteszu Balazs Laszlo oznajmił zaś w sobotę, że nowy ruch zrywa z polityczną poprawnością i za szczególnie istotną uważa etniczną samoobronę, która wagą przewyższa takie problemy jak korupcja, stan służby zdrowia czy oświaty.

Liderzy ruchu zamierzają wziąć udział w wyborach parlamentarnych na wiosnę 2018 r.