Dziennik Gazeta Prawana logo

"To ukrywanie wypadków to taktyka w stylu czarnobylskim". Dwa reaktory spędzające Litwinom sen z powiek

Elektrownia atomowa
Elektrownia atomowa/Shutterstock
Budowana przez Białoruś za rosyjskie 10 mld dol. elektrownia atomowa koło Ostrowca, 40 km od Wilna, jest prawie gotowa. Mimo protestów Wilna pierwsze urządzenie ma zacząć działać w 2019 r.

Ostrowiec w obwodzie grodzieńskim na Białorusi. Lenin na cokole, stojący tradycyjnie na centralnym placu miasta, wskazuje ręką na pocztę i sklep Wiernisaż. W miasteczku do niedawna mieszkało 8 tys. osób, ale realizowane od kilku lat plany mówią o nowych mieszkaniach dla 10 tys. ludzi.

Wszystko dlatego, że 16 km dalej, na zupełnym odludziu, powstaje elektrownia atomowa BiełAES, którą buduje rosyjski Rosatom. To pierwsza taka siłownia na Białorusi, której energetyka w 95 proc. opiera się na rosyjskim gazie. Stan realizacji prac budowlanych siłowni o łącznej mocy 2400 MW to 89 proc. Byliśmy pierwszymi dziennikarzami, którym udało się odwiedzić miejsce budowy w tak zaawansowanej fazie; trzy dni przed naszą wizytą dojechały generatory reaktora.

Pierwszy blok zacznie tu działać w 2019 r., drugi – rok później. To tylko dwa lata opóźnienia. "Tylko" bez złośliwości; dzisiejsze projekty atomowe zaliczają znacznie większe spóźnienia. Na przykład trzeci blok fińskiej elektrowni Olkiluoto ma ruszyć 10 lat później niż zakładał biznesplan.

Mieszkańcy spotkani pod pomnikiem Lenina nie chcą nic mówić. – – mówi DGP Iryna Suchij z organizacji Ekodom, należącej do najważniejszych białoruskich przeciwników budowy.

Strach jest uzasadniony. Gdy współpracujący z Ekodomem fizyk Andriej Ożarowski próbował wejść na spotkanie przedstawicieli władz z mieszkańcami z raportem wytykającym nadużycia przy budowie, trafił na siedem dni do aresztu. A gdy wspólnie z Suchij i Taccianą Nowikawą z Ekodomu planował złożyć w rosyjskiej ambasadzie petycję przeciwko BiełAES, został deportowany do ojczystej Rosji z 10-letnim zakazem wjazdu. Nowikawa usłyszała wyrok 10 dni aresztu, a Suchij skazano jedynie na grzywnę, bo wychowywała niepełnoletnią córkę. Oficjalnie za to, że ta stateczna kobieta w średnim wieku rzekomo używała wulgaryzmów w miejscu publicznym. Na Białorusi to częsty pretekst do karania opozycjonistów, kiedy trudno znaleźć lepszy paragraf.

Droga przez las

O to, by pojechać na budowę BiełAES, staraliśmy się ponad dwa miesiące. Najpierw MSZ nie spieszyło się z naszą akredytacją. Potem naszym wnioskiem zajęła się elektrownia, wreszcie KGB. Zostaliśmy zaproszeni do ostrowieckiego Infocentrum, do którego przyjść może każdy, ale decyzja o tym, że wejdziemy na teren budowy, zapadła dzień przed wizytą. Dotarcie na miejsce było możliwe tylko dlatego, że byliśmy już w Mińsku.

Z nowoczesnego, przygotowanego w zachodnim stylu Infocentrum na plac budowy prowadzi nowa droga. – – tłumaczy Eduard Swiryd, który w białoruskim ministerstwie energetyki jest odpowiedzialny za politykę informacyjną dotyczącą BiełAES. – – przekonuje. W maleńkim Ostrowcu powstało już nowoczesne osiedle ładnych ceglanych bloków z przedszkolem, szkołą i placami zabaw. Dziś mieszkania służą 5 tys. robotników pracujących na budowie. Potem dostanie je 2200 osób personelu elektrowni i ci, którzy mają się sprowadzić w związku z oczekiwanym rozwojem miejscowości.

Drogą przez wyrąbany las jeżdżą dziś do elektrowni pracownicy budowy. Każdego ranka sznurem z miasta do siłowni jedzie ponad 100 autobusów. Równolegle ciężkie materiały transportuje kolej. Ale ani robotnicy, ani pracownicy elektrowni nie będą z niej korzystać, bo nie zbudowano stacji pasażerskich. Zeroemisyjny atom zrekompensuje emisję spalin. Kolej, którą na budowę jeżdżą niezbędne materiały, niechlubnie zapisała się w historii trwającej od 2013 r. inwestycji. Transportowany w ten sposób 330-tonowy korpus reaktora do bloku nr 1 zahaczył o słup trakcyjny.

– mówi DGP Darius Degutis, który w litewskim MSZ odpowiada za koordynację działań zmierzających do storpedowania inwestycji w Ostrowcu. Wilno to główny przeciwnik BiełAES, która jest budowana raptem 40 km od litewskiej stolicy. W słoneczne dni potężne, 167-metrowe kominy chłodni elektrowni widać z tarasu widokowego na wileńskiej wieży telewizyjnej. – – zapewnia Eduard Swiryd.

O potencjalne uszkodzenie reaktora zapytaliśmy przedstawicieli Rosatomu. – – zapewnia DGP Olga Sołowjowa.

Kolejowy incydent nie był najpoważniejszy w historii budowy. Wieziony reaktor zastąpił poprzednika, który podczas montażu upadł z dźwigu. – – mówi Degutis. –– spekuluje nasz rozmówca.

10613270-.jpg
Budowa elektrowni atomowej na Białorusi

– ocenia dosadnie w rozmowie z DGP Žygimantas Vaičiunas, litewski minister energii. W 1986 r. sowieckie władze przez kilka dni ukrywały wybuch. Na kryzys zaufania wpłynęły też ostatnie doniesienia z Uralu. W ubiegłym tygodniu okazało się, że pod Czelabińskiem w jednym z największych rosyjskich zakładów atomowych doszło we wrześniu do tysiąckrotnych przekroczeń norm izotopu rutenu Ru-106. Rosjanie nikogo nie informowali, dopóki skażenia nie wykryli francuscy naukowcy. Dlatego nasi rozmówcy mówią o wciąż panującym na Białorusi i w Rosji odruchu zamiatania problemów pod dywan.

Reaktor w pierwszym bloku czeka już tylko na odbiory i paliwo. Uran z Rosji przyjedzie tu za rok. 30 października Mińsk przekazał Komisji Europejskiej wyniki testów wytrzymałościowych jednostki. –– mówił Biełsatowi szef MSZ Uładzimir Makiej w kuluarach szczytu Partnerstwa Wschodniego w Brukseli.

Radioaktywny wyciek

Reaktor dla drugiego bloku leży na terenie budowy przykryty prowizorycznym daszkiem z blachy. Żadne ściany go nie chronią. Eksperci od atomu, którym pokazujemy zdjęcie, twierdzą, że to niedopuszczalne, bo serce atomówki powinno być lepiej zabezpieczone przed warunkami atmosferycznymi.

Minister Vaičiunas przekonuje, że nadal wierzy, że białoruska siłownia, choć jest na finalnym etapie, wciąż może zostać zablokowana. On i Degutis przywołują przykład Austrii, gdzie zbudowana w latach 70. instalacja wskutek protestów obywateli nigdy nie została uruchomiona. Urzędowy optymizm litewskich dyplomatów studzi Vytis Jurkonis, politolog z Uniwersytetu Wileńskiego. – k – mówi.

Degutis przekonuje, że Litwie nie chodzi o to, że siłownię buduje akurat Rosatom. – – tłumaczy Degutis. Jeśli założymy, że średnia prędkość nurtu rzeki to 1,2 m/s, woda pitna w litewskiej stolicy może zostać skażona w ciągu kilkunastu godzin od wypadku. A biorąc pod uwagę skłonność do ukrywania awarii, Wilno może się o tym dowiedzieć po fakcie. Białorusini odbijają piłeczkę, wskazując, że w Europie np. słoweńska atomówka Krško leży 39 km od stolicy Chorwacji. Z kolei belgijska Doel znajduje się 16 km od dużego miasta – Antwerpii. Tyle że obie wspomniane jednostki powstały przed katastrofą w Fukushimie, gdzie w 2011 r. w wyniku trzęsienia ziemi doszło do tsunami, które zniszczyło tamtejszy reaktor. Po tym wypadku Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) zarekomendowała budowę elektrowni atomowych w odległości przynajmniej 100 km od dużych miast.

Także dlatego Litwa mówi "nie" dla Ostrowca. – wskazuje Vytis Jurkonis.

W 1993 r. na zamówienie ówczesnego szefa państwa Stanisłaua Szuszkiewicza białoruscy naukowcy przeanalizowali ponad 70 lokalizacji pod kątem ich przydatności do budowy elektrowni jądrowej. Szuszkiewicz, wybitny specjalista w zakresie fizyki jądrowej, był entuzjastą takiej inwestycji. W raporcie sprzed niemal ćwierć wieku, do którego dotarliśmy, budowa w Ostrowcu została opisana jako "niedopuszczalna". W tym rejonie od 1616 r. doszło do niemal 40 trzęsień ziemi, przy czym dwa ostatnie (każde po 2,5 stopnia w skali Richtera) miały miejsce w 1987 r.

– zapewnia w rozmowie z DGP Maryja Hiermienczuk, wiceszefowa Hidromietu, urzędu odpowiadającego m.in. za monitoring zagrożeń radiologicznych. – – tłumaczy nam Nadzieja Zdaniewicz z ministerstwa przyrody.

– pyta Maryja Hiermienczuk. Litwini przekonują, że Białoruś złamała konwencje z Espoo i Aarhus, zobowiązujące m.in. do transgranicznego konsultowania podobnych inwestycji oraz nieprześladowania aktywistów sprzeciwiających się im. Specjalne misje MAEA, które mogą oceniać różne aspekty budowy elektrowni atomowych, zostały zaproszone do przeanalizowania tylko dwóch z sześciu aspektów budowy Ostrowca, niezwiązanych akurat z najważniejszymi zastrzeżeniami Wilna.

Pytania rodzi też kwestia składowania odpadów jądrowych. W Mińsku nikt nie był w stanie nam powiedzieć, co się z nimi stanie. – mówi Olga Sołowjowa z Rosatomu. Ale nie odpowiada na pytanie, czy pozostałe po tym procesie odpady nie będą wracać na Białoruś. – wskazuje Iryna Suchij.

I dodaje, że problemem jest też korytarz powietrzny dla samolotów podchodzących do lądowania na lotnisku w Wilnie. Swiryd przekonuje jednak, że niebo nad elektrownią będzie zamknięte na obszarze 5 km kw. – – przypomina Konrad Świrski z Politechniki Warszawskiej.

Embargo na prąd

Białoruś przekonuje, że Litwie brakuje dobrej woli. – – skarży się Eduard Swiryd. – – odpowiada mu litewski wiceminister spraw zagranicznych Albinas Zananavičius. –– odbija piłeczkę Nadzieja Zdaniewicz. Litwini nie potrafią nam w przekonujący sposób wyjaśnić, dlaczego tak się stało.

Mińsk znalazł jednak sposób, by propagandowo pokazać rzekomy zachwyt sąsiadów. Na spotkaniu pograniczników w marcu Białorusini zabrali kolegów z Litwy na budowę, choć program przewidywał w tym czasie enigmatycznie brzmiący "program kulturalny". Na miejscu były państwowe media, które pokazały, jak Litwini z zainteresowaniem oglądają ekspozycję Infocentrum w Ostrowcu.

Wilno nie wierzy w zapewnienia Mińska. We wrześniu rząd przyjął plan działań ochronnych. Cel? Sprawić, by BiełAES nie miał ekonomicznego sensu i Mińsk z przyczyn finansowych musiał zamknąć siłownię. Najpóźniej na początku 2019 r. urzędy mają ocenić, co trzeba zrobić, by prąd z Ostrowca nie mógł przepłynąć na terytorium Litwy nawet tranzytem. Zakaz handlu energią z Ostrowca został już zapisany w litewskim prawie. –– nie ukrywa Degutis. Plan działań zakłada porozumienie z nami, by Warszawa również zobowiązała się do niekupowania białoruskiej energii.

O tym, że tak się stanie, wiosną zapewnił Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. W sierpniu to stanowisko podtrzymał szef dyplomacji Witold Waszczykowski. "Polska nie planuje importu energii z Białorusi, w tym z elektrowni jądrowej w Ostrowcu, ani inwestycji infrastrukturalnych na granicy, umożliwiających import energii z tego kierunku. W związku z powyższym, jak i ze względu na zły stan techniczny nieczynnego od lat połączenia Białystok–Roś, strona polska podjęła w 2017 r. decyzję o jego demontażu" – informuje nas MSZ. Nieoficjalnie wiemy, że decyzja zapadła m.in. ze względu na BiełAES.

Białoruś podejmowała decyzję o budowie BiełAES z myślą o eksporcie energii na rynki bałtyckie i skandynawskie. – – jest przekonany politolog z Mińska Dzianis Mieljancou. Na eksportowe zamysły, jak mówił nam Daivis Virbickas, dyrektor generalny operatora litewskich sieci Litgrid, wskazuje umiejscowienie siłowni pod litewską granicą i białoruskie inwestycje w sieci elektroenergetyczne.

Ale ponieważ Litwa i Polska zadeklarowały, że nie chcą słyszeć o białoruskim prądzie, Mińsk zmienił dyskurs. – B– tłumaczy Eduard Swiryd. – kręci głową Vytis Jurkonis.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autora"To ukrywanie wypadków to taktyka w stylu czarnobylskim". Dwa reaktory spędzające Litwinom sen z powiek »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj