O decyzjach tych poinformował w czwartek wieczorem szef MSZ Siergiej Ławrow. Do MSZ Rosji wezwany został ambasador USA w Moskwie Jon Huntsman, któremu wiceszef MSZ Siergiej Riabkow przedstawił działania Rosji w odpowiedzi na wydalenie z USA dyplomatów rosyjskich. Ławrow informując o wezwaniu Huntsmana do MSZ zapowiedział, że Moskwa odpowie symetrycznie wszystkim krajom, które wydaliły rosyjskich dyplomatów. - wskazał.
Jak podało krótko później MSZ Rosji w oficjalnym komunikacie, na spotkaniu w ministerstwie Riabkow wręczył ambasadorowi USA notę protestacyjną w związku z wydaleniem przez Stany Zjednoczone dyplomatów rosyjskich i decyzją USA o zamknięciu konsulatu generalnego Rosji w Seattle. MSZ nazwało żądanie strony amerykańskiej, by Rosjanie opuścili USA, i oceniło, iż władze amerykańskie mają zamiar "zagarnąć pomieszczenia" przedstawicielstwa Rosji w Seattle.
- głosi komunikat.
MSZ poinformowało także, że cofa zgodę na otwarcie i działalność konsulatu generalnego USA w Petersburgu. Przedstawiciele USA - powiadomił rosyjski resort. Ministerstwo przekazało także, iż na spotkaniu zażądano od ambasadora USA wyjaśnień w sprawie jego wypowiedzi o możliwości nałożenia aresztu na aktywa rosyjskie na terenie Stanów Zjednoczonych. - ostrzegło MSZ.
- dodano w komunikacie. MSZ zarzuciło władzom USA podsycanie wobec Rosji i oznajmiło, że wzywa Waszyngton do
W poniedziałek władze USA ogłosiły, że wydalają 60 rosyjskich dyplomatów i zamykają rosyjski konsulat generalny w Seattle w odpowiedzi na zamach w Anglii na byłego pułkownika rosyjskiego wywiadu Siergieja Skripala.
Skripal oraz towarzysząca mu córka Julia trafili do szpitala w stanie krytycznym, gdy 4 marca znaleziono ich nieprzytomnych w Salisbury. Władze brytyjskie uznały, że zostali oni zaatakowani opracowanym w Rosji za czasów ZSRR bojowym środkiem trującym, określanym przez media jako Nowiczok. Wielka Brytania i w ślad za nią inne kraje europejskie - w tym Polska - zadecydowały o wydaleniu w reakcji na zamach w Salisbury łącznie ponad 140 dyplomatów Rosji.