- Sądząc po wszystkim, jest to rezultat globalizacji - mówił Władimir Putin na sesji plenarnej dyskusyjnego Klubu Wałdajskiego.

Prezydent Rosji wskazał na grupy powstające w mediach społecznościowych i internecie. Ocenił, że takie tragiczne wydarzenia zaczęły się od szkół w USA. - To znaczy, że my wszyscy - na całym świecie - źle reagujemy na zmieniające się warunki na świecie, nie tworzymy interesujących treści dla młodych ludzi - mówił rosyjski prezydent.

Zdaniem Putina współczesna młodzież poszukuje "namiastki bohaterstwa".

Atak na Krymie to nie akt terroru, lecz masowe morderstwo. "Uczeń nienawidził szkoły przez złych nauczycieli"

Co najmniej 19 osób zginęło, a 52 zostały ranne w środę w ataku na technikum w Kerczu na zajętym przez Rosję Krymie. Według wstępnych informacji w szkole doszło do wybuchu i użycia broni palnej. Stan 16 poszkodowanych lekarze oceniają jako ciężki.

Rosyjski Komitet Śledczy, który wszczął dochodzenie w tej sprawie, informował, że napastnikiem w szkole był uczeń klasy czwartej, który następnie sam się zastrzelił. Dodano, że ze wstępnych ustaleń wynika, że ofiary zginęły od ran postrzałowych.

Komitet Śledczy zidentyfikował sprawcę jako 18-letniego Władisława Roslakowa. Na nagraniach z monitoringu widać, jak 18-latek wchodzi do szkoły, trzymając karabin. Uczeń posiadał pozwolenie na broń.

Początkowo rosyjskie władze utrzymywały, że w szkole doszło do wybuchu gazu, następnie podały, że na stołówce wybuchła bomba. Świadkowie relacjonują jednak, że ofiary zostały zabite przy użyciu broni palnej przez napastnika lub napastników.

Wkrótce po pojawieniu się pierwszych doniesień na temat zajść w szkole w Kerczu, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że przy badaniu przyczyn wybuchu w technikum rozpatrywana jest również wersja aktu terrorystycznego. Komitet Śledczy, który zajął się sprawą, wkrótce przekwalifikował czyn z aktu terroru na masowe morderstwo.

Znajomy napastnika powiedział RBK, że chłopak "nienawidził technikum przez złych nauczycieli, wspominał, że się na nich zemści". Inni uczniowie zwracają uwagę, że napastnik był "bardzo zamknięty w sobie, prawie z nikim nie rozmawiał i dawno usunął swoje profile z portali społecznościowych".

Przedstawiciel rosyjskiego Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego (NAK), struktury rządowej koordynującej walkę z terroryzmem na terytorium Federacji Rosyjskiej, Andriej Przezdomski oświadczył, że w szkole znaleziono ładunek wybuchowy. Nie wiadomo, czy chodzi o ładunek, który wybuchł wcześniej w szkole, czy w budynku znaleziono inną bombę, która nie eksplodowała. Pod wieczór poinformowano o znalezieniu drugiego ładunku wybuchowego przy rzeczach osobistych napastnika. Ładunek rozbrojono.

Wcześniej NAK podał, że poszukuje organizatorów i sprawców ataku na szkołę. Dyrektor kerczeńskiego technikum Olga Grebiennikowa powiedziała lokalnej telewizji, że do szkoły wtargnęli napastnicy, którzy strzelali gdzie popadnie i zdetonowali materiały wybuchowe. Szef władz Krymu Siergiej Aksionow twierdził natomiast, że napastnik działał w pojedynkę.

Jeden z uczniów, będących świadkiem zdarzenia, powiedział agencji AP, że napastnik strzelał przez ok. 15 minut.

W mieście Kercz ogłoszono trzydniową żałobę. Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że analizowane są motywy ataku w szkole; złożył też kondolencje bliskim ofiar.

Działająca na Ukrainie prokuratura Autonomicznej Republiki Krymu wszczęła śledztwo w sprawie ataku w szkole w Kerczu na zajętym przez Rosję półwyspie – poinformował przedstawiciel prokuratury Roman Muraczow.