W wyniku wybuchu ranne zostały trzy osoby, w tym jedno dziecko. Spod gruzów budynku udało się wydobyć 13 osób; pod zwałami betonu wciąż mogą znajdować się żywi ludzie. Na miejscu wypadku działa blisko 500 ratowników.

- Pod zwałami betonu wciąż mogą znajdować się żywi ludzie - powiedział dziennikarzom gubernator obwodu czelabińskiego, który przybył na miejsce katastrofy.

- Na obecnym etapie trudno ocenić rzeczywistą liczbę ofiar eksplozji - wyjaśnił w rozmowie z agencją Itar-Tass przedstawiciel ministerstwa obrony cywilnej, sytuacji nadzwyczajnych i likwidacji skutków klęsk żywiołowych.

Prezydent Rosji Władimir Putin został poinformowany o katastrofie, do której doszło nad ranem w Magnitogorsku - pisze TASS. Z jego polecenia na miejsce katastrofy ma udać się szef resortu obrony cywilnej, sytuacji nadzwyczajnych i likwidacji skutków klęsk żywiołowych Jewgienij Ziniczew. Putin polecił też kierownictwu ministerstwa zdrowia okazanie wszelkiej pomocy osobom, które ucierpiały z powodu eksplozji.

Ministerstwo obrony cywilnej, sytuacji nadzwyczajnych i likwidacji skutków klęsk żywiołowych skierowało na miejsce katastrofy specjalistyczny zespół ratowników i pomoc materialną, która przewiozą na Syberię dwa Iły 76 i cztery samoloty typu Suchoj Superjet 100.

Wielorodzinny blok mieszkalny, który ucierpiał w wyniku wybuchu, był wybudowany w 1973 r. Znajduje się przy ulicy Karola Marksa. Eksplozja pozbawiła dachu nad głową co najmniej 110 osób, których mieszkania znajdują się m. szóstą i siódmą klatką schodową.

Temperatura w Magnitogorsku wynosi obecnie -18 st.C.